Robert Plant i Jimmy Page, byli członkowie zespołu Led Zeppelin, wygrali proces o prawa autorskie do nieśmiertelnego rockowego przeboju „Stairway to Heaven” z 1971 r. Sąd przysięgłych orzekł, że nie było muzycznego plagiatu.
O sprawie pisał już „Rynek Prawniczy” w maju 2016 r.
Pozew przeciwko eks-muzykom Led Zeppelin złożył Michael Skidmore, zarządzający jako powiernik pośmiertną spuścizną muzyka Randy’ego Wolfe’a, znanego jako Randy California, który był gitarzystą w zespole Spirit i w 1967 r. skomponował instrumentalny utwór „Taurus”. Zdaniem owego powiernika i wynajętego przezeń prawnika Francisa Malofiy, pierwsze dwie minuty i 37 sekund „Stairway to Heaven” bardzo przypominają „Taurusa”, co dowodzi, że muzyka mogła zostać „ściągnięta”. Obaj utrzymywali, że Page mógł zainspirować się utworem Spirit przy komponowaniu wstępu „Schodów do nieba” (Plant ułożył tekst) po jego usłyszeniu podczas koncertu. Oba zespoły występowały wspólnie na wielkich amerykańskich festiwalach muzyki rockowej w późnych latach sześćdziesiątych XX wieku.
Powód i jego pełnomocnik domagali się zatem, aby sąd orzekł, iż Randy California jest współautorem „Stairway to Heaven”.
Proces przed sądem w Los Angeles zaczął się na początku maja i zakończył pod koniec czerwca 2016 r.(!). W centrum sporu było zbadanie dwóch kwestii: czy Page miał taki „dostęp” do „Taurusa”, aby móc go podrobić (innymi słowy, czy znał wówczas tę melodię, czy słyszał ją wcześniej) i czy oba utwory wykazują „istotne podobieństwo”.
Ława przysięgłych, która ów spór rozstrzygała, uznała za udowodnione, iż Page i Plant znali tę piosenkę przed wydaniem „Stairway to Heaven”. Choć obaj zeznali w procesie, że nie przypominają sobie, aby kiedykolwiek spotkali członków zespołu Spirit lub słuchali „Taurusa”. W drugiej kwestii jednakowoż jurorzy zawyrokowali na korzyść eks-członków Led Zeppelin: nie dopatrzyli się owego „zasadniczego podobieństwa” utworów.
Prawnik powoda ich werdykt skomentował stwierdzeniem, że o wygranej Led Zeppelin przesądziły „szczegóły techniczne”, czyli formalne kwestie, które przeważyły szalę na niekorzyść jego klienta. Stało się to po tym, jak sędzia prowadzący proces odrzucił wniosek dowodowy i nie pozwolił mu odtworzyć „Taurusa” z płyty, która znajdowała się w kolekcji Page’a (muzyk twierdził, że nigdy jej nie słuchał i w ogóle nie wie, skąd ona się u niego wzięła, pewnie ktoś mu przyniósł – zeznawał). Biegły sądowy odegrał natomiast na sali rozpraw obydwa utwory na podstawie ich nutowych partytur.
– Przysięgli nie słyszeli nagrania płytowego „Taurusa”, które słyszał Jimmy Page i wykorzystał przy komponowaniu „Stairway to Heaven”. Zamiast tego usłyszeli proste odtworzenie muzyki z zapisu nutowego, którego nikt, w tym ani Page, ani Plant, nigdy nie widział. To było sztuczne porównanie utworów, które miało niewiele wspólnego z rzeczywistością roszczenia i związało nam ręce za plecami – skomentował prawnik.
W oświadczeniu złożonym po zakończeniu procesu przez wytwórnię płytową Warner Music Group wydającą muzykę Led Zeppelin, Plant i Page stwierdzili: „Jesteśmy wdzięczni ławie przysięgłych za sumienną służbę i zadowoleni, że orzekła na naszą korzyść, odsyłając w niebyt pytania o pochodzenie „Stairway to Heaven” i potwierdzając to, co my wiemy od 45 lat.”
Prawnicy-znawcy amerykańskiego prawa autorskiego komentują, że ten werdykt wzmacnia swobodę twórczą kompozytorów muzyki i jednocześnie pokazuje trudności w udowodnieniu naruszenia praw autorskich na podstawie li tylko nutowego zapisu utworów, nie zaś ich brzmienia podczas wykonań.
Opracowanie: Ireneusz Walencik











