Dwie megakancelarie doradzają przy transatlantyckiej megafuzji firm prawniczych

1044

Jak ustalił „Rynek Prawniczy”, kancelaria Simpson Thacher & Bartlett doradza kancelarii Allen & Overy, kancelaria Davis Polk & Wardwell – kancelarii Shearman & Sterling.

Doradcy prawni stron tego dealu  to potentaci obsługi korporacyjno-transakcyjnej z prestiżowego zagłębia nowojorskich white shoe law firms z Wall Street. Obsługiwana jest jedna kancelaria z tego samego amerykańskiego kręgu, i druga, zaliczana do elitarnego londyńskiego, tzw. Magic Circle.

Najnowszą na globalnym rynku prawniczym megafuzję jej strony ogłosiły znienacka w ostatni weekend 21-22 maja 2023 r. Wcześniej nie było nic wiadomo o planach czy rozmowach, jak to zwykle zdarzało się dotychczas w takich sytuacjach. Po prostu partnerzy zarządzający obu firm zaanonsowali swoje zamiary w Internecie, jako podjęte i już realizowane. Według anglosaskich mediów prawniczych, projekt, w ciągu kilku tygodni, potajemnie, w obawie o rujnującą moc przecieków, wynegocjowały figury z najwyższych szczebli dwóch firm, a inni partnerzy zostali o nim poinformowani na kilka godzin przed publicznym ogłoszeniem. Towarzyszyły mu zwyczajowe oświadczenia, ale media wyciągnęły, że połączenie musi zaakceptować kwalifikowana większość 75 proc. partnerów z obu firm, twierdząc jednocześnie, iż ich „góra” jest silnie przeświadczona, że nie będzie z tym kłopotu. Gdyby bowiem miało być inaczej, to nie podano by informacji o połączeniu w tak ostatecznej formie do wiadomości publicznej. Głosowanie ma się zakończyć przed rozpoczęciem lata, a jeśli uda się uzyskać wymagane poparcie, to merger dojdzie do skutku w drugiej połowie roku. Firmy stwierdziły, że przeprowadziły wstępną ocenę kwestii konfliktowych i nie przewidują wielu problemów. Jako sprawa kluczowa jawi się uzgodnienie systemu wynagradzania partnerów.

Poinformowano, że w efekcie fuzji powstałaby światowa megasieć zrzeszająca 3,9 tys. prawników, w tym ok. 800 partnerów, licząca 49 biur. Dziś Allen & Overy ma 43 biura w 30 krajach (w tym w Polsce), a Shearman & Sterling – 24 biura w 15 krajach, w tym siedem w Ameryce. W ostatnim roku obrachunkowym Allen & Overy odnotowała globalne przychody w wysokości 2,7 mld dol., Shearman & Sterling wygenerowała 0,9 mld dol. Sumując ich przychód na papierze uzyskano łączną roczną kwotę, która miałaby dać nowej firmie trzecie miejsce na świecie pod względem obrotów, po amerykańskich gigantach Kirkland & Ellis i Latham & Watkins.

Allen & Overy Shearman Sterling – tak ma się nazywać nowa firma, w skrócie A&O Shearman. Strony i anglojęzyczne media prawnicze korzyści z połączenia opisały następująco: Allen & Overy, mająca dziś 270 amerykańskich prawników w biurach w Nowym Jorku i Waszyngtonie, rozszerzy swoją bazę klientów w Stanach Zjednoczonych, największej gospodarce świata, o dotychczasowych zleceniodawców Shearman & Sterling (umocnienie za Atlantykiem było od lat strategicznym priorytetem tej firmy), zaś prawnicy amerykańskiej firmy uzyskają dostęp do szerokiego globalnego grona klientów Allen & Overy. Połączenie ma być też, według mediów, postrzegane przez menedżerów Shearman & Sterling jako remedium na pewne jej bieżące niedostatki. Wzmocniona w ten sposób organizacja ma wyprzedzić konkurentów na rynku, przede wszystkim pozostałych rywali z Magic Circle, oferując pierwszorzędne usługi w zakresie prawa amerykańskiego, angielskiego oraz lokalnego w biurach na całym świecie. W modelu win-win  powinno to zaowocować wzrostem zysków jej partnerów kapitałowych.

Obie kancelarie wcześniej przymierzały się do fuzji. Shearman & Sterling prowadziła negocjacje z anglo-amerykańską firmą Hogan Lovells, ale zakończyły się one fiaskiem w marcu 2023 r., z powodu braku uzgodnień co do wyceny wartości stron ewentualnego połączenia. Natomiast Allen & Overy długi czas rozmawiała z amerykańską firmą O’Melveny & Myers, ale ostatecznie przerwano to we wrześniu 2019 r.

Cytowany przez anglojęzyczne media prawnicze konsultant rynku usług prawnych Tony Williams, dyrektor branżowej firmy doradczej Jomati, ocenił, iż proponowana fuzja, biorąc pod uwagę zarówno rodowód stron, jak i ich wcześniejsze poszukiwania „partnerów do tanga”, „wygląda na jedną z tych rzadkich transakcji, które są zarówno oportunistyczne, jak i strategiczne”. Jego zdaniem, nie jest ona pozbawiona ryzyka, ale korzyści z niej dostrzegają na równi dwie strony. Na pewno wymagać będzie sporo pracy, ale w perspektywie jest duża nagroda: „byłaby to naprawdę globalna firma z najwyższej półki” – stwierdził Tony Williams.

Opracowanie: Ireneusz Walencik

i.walencik@rynekprawniczy.pl