Linklaters pozwoli prawnikom nawet połowę pracy wykonywać w domu

692

Pracownicy globalnej firmy prawniczej Linklaters będą mogli pracować zdalnie przez 20-50 proc. czasu pracy, jeśli będą zawczasu informować o tym swój zespół i załatwiać w biurze wszystkie sprawy, które tego wymagają.

W sierpniu 2020 r. kancelaria Linklaters zakomunikowała o przyjęciu „nowej globalnej polityki elastycznej („zwinnej” – agile ) pracy”, której sednem ma być tzw. praca zdalna (remote working ). Jak wynika z oświadczenia opublikowanego na witrynie internetowej kancelarii, firma pozwoli partnerom, innym prawnikom i pracownikom samodzielnie decydować, gdzie wykonują swoją pracę – w biurze, czy w domu – bez konieczności uzyskiwania pozwolenia od przełożonych.

Nowe zasady wynikają z generalnego wniosku wyciągniętego w kancelarii z efektów pracy zdalnej podczas pandemii koronawirusa. Okazało się, że obsługę klientów można efektywnie wykonywać poza biurem, także dzięki wieloletnim inwestycjom firmy w technologię informatyczną. Kancelaria deklaruje, że będzie to długoterminowa polityka, która ma obowiązywać niezależnie od sytuacji epidemicznej, choć w biurach będą nadal stosowane wynikające zeń w każdym kraju ograniczenia i środki ostrożności.

Ponadto pracownicy powracający do biur po lockdownie mogą liczyć na elastyczne podejście w sprawach czasu rozpoczęcia i zakończenia pracy czy jej dziennego wymiaru. W oświadczeniu firma zapewnia, że ​​każda rozmowa podwładnych z przełożonymi na powyższe tematy rozpocznie się od „tak”, aby rozważyć konkretne możliwości, ponieważ Linklaters nadal „wspiera kulturę włączającą, umożliwiającą ludziom określenie, kiedy, gdzie i jak wykonują swoją pracę”.

Nowa polityka firmowa ma być globalnym rozwinięciem tej obowiązującej formalnie od kwietnia 2020 r. w Wielkiej Brytanii odnośnie do płynnego czasu pracy. Umożliwia ona każdemu pracownikowi, bez względu na to, jak długo jest zatrudniony, złożenie wniosku o konkretne uzgodnienie jego harmonogramu, bez konieczności wyjaśniania powodów. Pozwoli to na lokalną elastyczność, a partnerzy, liderzy zespołów biznesowych i menedżerowie zasobów ludzkich będą ją odpowiednio wdrażać w swoich biurach.

– Pandemia i wymuszony eksperyment pracy zdalnej dały nam możliwość ponownego przeanalizowania i oceny naszego podejścia do zwinnej i zdalnej pracy. Nasze  niedawne doświadczenia pokazały, że chociaż jesteśmy firmą zorientowaną na ludzi, a kluczowa jest ich współpraca, to praca zdalna działa zadziwiająco dobrze i także w ten sposób możemy dostarczać klientom wysokiej jakości obsługę. Z drugiej strony, wzmocniły one również korzyści, jakie my i nasi klienci uzyskujemy dzięki bezpośredniej (face to face ) interakcji, oraz wartość naszych biur jako ośrodków pracy zespołowej i uczenia się. Nowa polityka nie bagatelizuje tego – skomentował Andrea Arosio, partner zarządzający firmy Linklaters we Włoszech i członek jej globalnego komitetu ds. pracowników (Global People Committee ).

Opinie są podzielone

W artykule „A Game Changer: Industry Reacts to Linklaters’ 50% Remote Working Rule” (Punkt zwrotny: Biznes reaguje na zasadę 50 proc. pracy zdalnej w Linklaters) opublikowanym 28 sierpnia 2020 r. w „Law.com”, internetowym portalu branżowego pisma „Legal Week”, Simon Lock opisuje reakcje środowiska brytyjskiego biznesu prawniczego na decyzję Linklaters. Nie są one jednolite. Niektórzy wypowiadający się partnerzy kancelarii nazwali tę inicjatywę „przełomem”, który otworzy innym firmom furtkę do przejścia na zdalną pracę. Inni uważają to posunięcie za nadto kategoryczne i zbyt wczesne.

Do pierwszych należy rozmówca artykułu z kancelarii Baker McKenzie, który opisał ten ruch, jako „bardzo zaskakujący i odważny, zwłaszcza jak na firmę pochodzącą z londyńskiego Magic Circle”. On nie wątpi, że teraz wiele kancelarii pójdzie tą drogą.

Z drugiej strony są głosy sceptyczne. Jeden z rozmówców autora, partner zarządzający znaczącej brytyjskiej kancelarii, uważa że jest jeszcze „za wcześnie na podejmowanie daleko idących decyzji”. Jego zdaniem „ trzeba zobaczyć, jak będą wyglądać następne trzy miesiące pod względem preferencji osób, które zaczynają powracać do biur. Następnie potrzeba naprawdę jasnej wizji dzisiejszego przeznaczenia biura, przy założeniu, że nie jest to miejsce, do którego chodzi się codziennie”.

Co myślą w Linklaters

W samej kancelarii Linklaters zdania także są podzielone. Jeden z partnerów ocenia, że inicjatywa w istocie odzwierciedla faktyczną zmianę w środowisku pracy biurowej spowodowaną przez epidemię. Inny mówi, że kancelaria to przede wszystkim biuro. A nowy system, owszem, dla wyższych rangą prawników mieszkających w ładnych domach, może być nawet „nadmiernie atrakcyjny”, ale dla młodszych, z gorszymi warunkami mieszkaniowymi, niekoniecznie. Dla jeszcze innego to „przełomowe” posunięcie, ponieważ pokazuje kierunkowy zamiar i formalizuje praktykę stosowaną w firmie.

Tenże partner skomentował: „Mantra, że ​​wszyscy powinniśmy zaadaptować się do pracy zdalnej i umożliwiać ją w naszych zespołach, od dłuższego czasu obowiązuje w firmie na całym świecie – niezależnie od tego, czy wszędzie to się udaje, a sprawa jest wciąż otwarta. Z tej perspektywy widzę tę nową politykę, która zawiera więcej wytycznych niż kiedyś, jako kierunek, w którym wszyscy powinniśmy podążać. To nie powinno całkowicie zmienić zasad gry, ale jeśli jeszcze nie wskoczyłeś do tego pociągu, to zrób to, ponieważ jest rok 2020 i to nie odejdzie” – podsumowuje.

Warszawskie biuro kancelarii Linklaters poinformowało „Rynek Prawniczy”, że „aktualnie jest w trakcie opracowywania lokalnej polityki dotyczącej tej kwestii”.

Ireneusz Walencik

i.walencik@rynekprawniczy.pl