DWF na drodze od sukcesu do kłopotów (w Anglii)

1243

Brytyjska kancelaria DWF, obecna od ponad roku także w Polsce, od pewnego czasu przykuwa uwagę branżowych angielskojęzycznych mediów. Zaczęło się od poklasku dla jej debiutu, w marcu 2019 r., jako pierwszej firmy prawniczej na głównym parkiecie giełdy w Londynie, i pozyskania 95 mln funtów z publicznej oferty akcji. Potem były akwizycje kancelarii, m.in. w Hiszpanii i Polsce (zakup warszawskiego biura od K&L Gates), które potwierdzały wcześniej obrany kurs na międzynarodową ekspansję. Wyglądało, że wszystko idzie zgodnie z planem i obietnicami dla inwestorów wyrażanymi w takich słowach jak „wzrost” czy „rozwój”.

Dlatego branżowe brytyjskie czasopisma i portale były całkowicie zaskoczone i wręcz z niedowierzaniem przyjęły oficjalnie podaną pod koniec maja 2020 r. wiadomość o odejściu z dnia na dzień partnera zarządzającego Andrew Leaitherlanda, uważanego za ojca tych sukcesów. To on wzbił firmę do lotu, który sprawił, że zdobyła rynki w Azji i Europie, zorganizowała alianse w Stanach Zjednoczonych  i Australii. DWF przyznała wtedy, że spodziewany wzrost przychodów może być znacznie niższy od zakładanego, że jej zagraniczne oddziały osiągają też gorsze wyniki, podobnie jak praktyki korporacyjna, handlowa, sądowa, nieruchomości i ubezpieczeniowa. Mówiono o konieczności wdrożenia planu redukcji kosztów, by zapewnić niezbędne wielomilionowe oszczędności. Potem przyszły informacje o zamknięciu biur w Singapurze i Brukseli, o zmniejszeniu tych w Dubaju i Kolonii, oczywiście także o zwolnieniach. Giełdowy kurs akcji firmy mocno spadł. Eksperci i dziennikarze zaczęli baczniej jej się przyglądać i analizować. I wyszło im, że tych ostatnich wydarzeń-porażek nie da się wyjaśnić tylko epidemią koronawirusa.

Ambicja pożarła oszczędności?

Jedną z ciekawszych prób wyjaśnienia najnowszej historii DWF, zainicjowanej zaledwie 15 miesięcy temu, która zaczęła się jako success story, ale dziś weszła w fazę trouble story, jest artykuł Krishnana Naira „The Vanity Project is Over: How DWF Came Undone” („Projekt Próżność skończył się: Jak nie udało się DWF”), opublikowany 1 lipca 2020 r. w „Law.com”, internetowym portalu pisma „Legal Week”.

Autor rozmawiał z kilkoma byłymi partnerami firmy, którzy podzielili się z nim swoją wiedzą i opiniami na temat, co poszło nie tak i jak można to naprawić.

Jeden z informatorów twierdzi, że są to po prostu konsekwencje złego zarządzania i rozrzutnego wydawania pieniędzy, np. na zakup biur w „egzotycznych lokalizacjach”. Mówi, że „od samego początku był to projekt próżności”. Inny partner z głęboką znajomością firmy dodaje:  – Było dużo za wcześnie, ale Leaitherland chciał tego: odcisnąć swoje piętno na całym świecie. Ale jeśli chcesz to zrobić za wszelką cenę, wkrótce przekonujesz się, że koszty wrócą, by cię ugryźć. I mocno ugryzły, gdyż spotkały się dwa „nadmiary”: ekspansji i mocy produkcyjnych.

– Nawet w dobrych czasach ludzie w firmie pytali z niedowierzaniem, jak to w ogóle jest możliwe. Codziennie doradzaliśmy firmom, jak się rozwijać i unikać problemów. Ale sami robiliśmy dokładnie odwrotnie, niż mówiliśmy naszym klientom – opowiada jeden z rozmówców Krishnana Naira.

Potwierdził to inny, były partner firmy, gdy powiedział, że Leaitherland „raczej dążył do robienia biznesu na dużą skalę niż do osiągania zysków”, sugerując, że jego ambicją było „stworzyć największą notowaną na giełdzie kancelarię prawniczą”. To dlatego, jego zdaniem, firma wydała 42,5 mln funtów „na zakup hiszpańskiego biura i słabującego (failing ) warszawskiego biura od K&L Gates, zamiast oszczędzać gotówkę”.

Osoba zorientowana w sytuacji twierdzi, że obecne problemy kancelarii mają dwa źródła. Pierwszy to brak integracji różnych jej części składowych. – Spójrz na Polskę. Firma przejęła zespół warszawski, ale on działa tak, jak przedtem – obrazuje ta osoba autorowi artykułu. Drugim jest niedostatek kultury organizacyjnej – przywództwo funkcjonowało jakby na wyspie, poza firmą jako całością.

Dziennikarz zapytał o tę krytykę Leaitherlanda, lecz ten odmówił komentarza. Krishnan Nair pisze, że DWF ma teraz problemy z płynnością finansową, do tego jest wysoko, jak na kancelarię, zadłużona, na ponad 60 mln funtów, w dodatku straciła połowę rynkowej wartości w giełdowej wycenie.

Rycerz przybywa z odsieczą

W takim momencie sięgnięto po męża opatrznościowego, który ma to wszystko „ogarnąć” i naprawić sytuację. To Nigel Knowles, nowy dyrektor generalny, znany jako twórca światowego sukcesu sieci DLA Piper, którego za zasługi dla biznesu prawniczego brytyjska korona uhonorowała tytułem szlacheckim (Sir ). Wydaje się, że z kimś tak wybitnym na czele firma powinna poradzić sobie w tym trudnym okresie. Interlokutorzy autora artykułu uważają, że jest to możliwe, ale wcale nie pewne. Przede wszystkim dlatego, że Knowles jest związany z DWF od 2017 r. jako chairman firmy, której Leaitherland był CEO. –  Szli razem i wiele decyzji Leaitherlanda jest tego owocem. Dlatego nie jestem pewien, czy Knowles jest właściwym człowiekiem do tego zadania – podkreśla jeden z nich.

Dwóch byłych partnerów DWF ma poważne wątpliwości co do przyszłości firmy, która nawet „może stać się niewypłacalna”. Jednak inni są ostrożniejsi z pesymizmem. Wskazują, że niezbędna jest dziś restrukturyzacja biznesu, pozbycie się jego nierentownych części, oczywiście cięcie kosztów. To wszystko się dzieje, choć utrudnione faktem, że kancelaria jest spółką giełdową, a więc jej problemy znalazły się na widoku publicznym.

Rzecznik prasowy DWF, cytowany w artykule, stwierdził natomiast, że w roku finansowym zakończonym 30 kwietnia 2020 r. „DWF wygenerowała rekordowe przychody przekraczające 300 mln funtów, a kwiecień był rekordowym miesiącem pod względem billingu i zapłaty faktur – trend ten utrzymał się w nowym roku budżetowym”.

W najnowszym artykule, opublikowanym przez portal „Law.com” 9 lipca 2020 r., Krishnan Nair podał, iż DWF planuje zmniejszyć liczbę personelu pomocniczego (m.in. w działach HR, IT ) w Wielkiej Brytanii o 15 do 18 osób „w ramach dążenia do redukcji kosztów w całym przedsiębiorstwie”.

*****

Jak podaje Wikipedia, kancelaria DWF została założona w 1977 r. w Liverpoolu przez Jima Daviesa i Guy Wallisa, jako Davies Wallis, z czterema w wówczas biurami w północno-zachodniej Anglii. Dziś to międzynarodowa firma prawnicza z siedzibą w Manchesterze, która rozwijała się poprzez serię najpierw wewnątrzangielskich, następnie międzynarodowych przejęć i fuzji. Po drugiej z kolei, z kancelarią Foysters, zmieniła nazwę na Davies Wallis Foyster, która w 2007 r. została skrócona do DWF. W 2015 r. otworzyła pierwsze biuro zagraniczne w Dubaju. W 2017 r. firma otwierała biura w kontynentalnej Europie i w Australii, w następnych latach – w Azji i Ameryce Północnej. W marcu 2019 r. weszła na londyńską giełdę.

Opracowanie: Ireneusz Walencik

i.walencik@rynekprawniczy.pl