Greenberg Traurig wynajęła eksperta do zabezpieczenia pracowników biura przed koronawirusem

1054

Kancelaria Greenberg Traurig zatrudniła specjalistę, który pomógł jej w przygotowaniu pomieszczeń i zasad zachowania pracowników w celu ograniczenia zagrożenia koronawirusową infekcją w warszawskim biurze.

Poinformował o tym  internetowy portal brytyjskiego magazynu prawniczego „The Lawyer” w artykule Cristiano Dalla Bony „Greenberg enlists former AstraZeneca executive to virus-proof CEE office”.

Ten ekspert to Jarosław (Jarek) Oleszczuk, lekarz, doktor nauk medycznych, menedżer w firmach farmaceutycznych i medycznych, doświadczony znawca zagadnień organizacji ochrony zdrowia. Do marca 2020 r. przez trzy lata kierował polskim oddziałem brytyjskiej firmy AstraZeneca, zwiększając zatrudnienie w nim z 0,5 do 1,8 tys. pracowników. Ta firma farmaceutyczna często korzystała z usług londyńskiego biura amerykańskiej kancelarii Greenberg Traurig przy okazji transakcji fuzji i przejęć. Jest jej stałym klientem. Jarosław Oleszczuk natomiast, po odejściu z AstraZeneca, założył błyskawicznie firmę Epixpert, która zajmuje się „zarządzaniem  ryzykiem i bezpieczeństwem epidemiologicznym”, oferując firmom rozwiązania na czasy pandemii Covid-19.

To właśnie było zadaniem Oleszczuka w Greenberg Traurig – wsparcie kancelarii w procesie „odmrożenia” pracy w biurze i powrotu (reintroducing ) doń pracowników w sytuacji stopniowego, lecz stałego luzowania blokady (lockdown ) założonej w marcu 2020 r. przez rządowe zakazy i nakazy izolacji wprowadzane w Polsce pod hasłem „Zostań w domu”.

Antywirusowa strategia

Już w marcu, w środku pandemii, jak relacjonuje „The Lawyer”, Jarosław (Jarek) Grzesiak, partner zarządzający warszawskiego biura Greenberg Traurig, wraz z dyrektorem tegoż biura zebrali się, aby obmyślić, jak w tym czasie utrzymać funkcjonowanie biura ze szczątkowym personelem (skeleton staff ), przygotowując się jednocześnie do szerszego powrotu w przyszłości. W owym czasie ok. 90 proc. personelu pracowało w domu (working from home ), a tylko kilka osób: z recepcji, z działów wsparcia biznesu i informatycznego wciąż przychodziło do biura. Firma początkowo borykała się z problemem braku laptopów dla asystentów prawnych (paralegals ), którzy musieli używać w pracy własnych lub pożyczanych urządzeń.

Ustalając wespół z Oleszczukiem „antywirusową strategię”, zdecydowano że biuro będzie stopniowo ponownie otwierane (reopen ) od początku maja. Strategia wymyślona przy pomocy Oleszczuka została przedstawiona w długim dokumencie rozdawanym prawnikom i specjalistom wsparcia biznesu. Pomieszczenia były co dwa-cztery tygodnie dezynfekowane. Zamówiono kilka tysięcy jednorazowych masek, środki do odkażania rąk i rękawiczki, a także termometry bezdotykowe – opisuje Cristiano Dalla Bona.

Aby uniknąć korzystania przez personel z transportu publicznego kancelaria wykupiła kilkadziesiąt miejsc parkingowych w hotelu Sheraton, który jest w pobliżu siedziby biura w Warszawie, a także zatrudniła firmę taksówkową do przewożenia prawników, którzy musieli przyjeżdżać do biura.

Testy i dystanse

Aby zwiększyć poziom bezpieczeństwa, kancelaria zorganizowała możliwości testowania pracowników na obecność koronawirusa. Zatrudniła zewnętrznego lekarza do przeprowadzania zarówno testów serologicznych na przeciwciała (antibodies ), jak i genetycznych, wykrywających wirusa w ślinie (saliva ). Porozumiała się również z pracownikami co do przechowywania wyników badań do porównania z testami przeprowadzanymi w przyszłości, w celu oceny zmian w ogólnej odporności załogi.

Wprowadzono środki dotyczące zachowania dystansu społecznego (social distancing ) podczas pracy w tym samym pokoju z innymi osobami, z zainstalowanymi przegrodami (partitions ) pomiędzy biurkami, które oddzielają jednych od drugich. Aby ograniczyć ewentualne rozprzestrzenianie się wirusa, podczas przechodzenia przez wąskie korytarze obowiązuje nakaz ruchu „jednokierunkowego”, a w kuchenkach do przygotowywania i w pokojach do spożywania posiłków – ograniczenie liczby osób przebywających tam naraz.

Wracają biurowe burze mózgów

Partner zarządzający Greenberg Traurig powiedział dziennikarzowi  „The Lawyer”, że przedsięwzięte środki pozwoliły, aby kancelaria nigdy nie zamknęła siedziby „na cztery spusty”. Od początku maja rozpoczęto szybkie odzyskiwanie prawie wszystkich 190 pracowników do pracy w jej biurze. Do końca maja kancelaria osiągnęła prawie stuprocentową frekwencję (attendance rate ) personelu w pomieszczeniach przy ulicy Książęcej.

Jarosław Grzesiak, cytowany w artykule, mówi że „praca w domu nie stwarzała poważniejszych problemów, ale stwierdziliśmy, że biuro pełni istotną rolę”. Wyjaśnia, iż „duże oddalenie od siebie prawników nie służy dobrze twórczym burzom mózgów (brainstorming )”. Decyzja wynikała „z połączenia zdrowego rozsądku i doświadczenia„. „Trzeba było przekonać ludzi, że ich biuro to bezpieczna strefa (a safe zone )” – tłumaczy dziennikarzowi „The Lawyer” partner zarządzający warszawskiego biura Greenberg Traurig.

Opracowanie: Ireneusz Walencik

i.walencik@rynekprawniczy.pl