Arkadiusz Krasnodębski: Dentons będzie dalej się rozwijać wraz z polską gospodarką

1536

„Rynek Prawniczy”: Rozmawiamy w nowej siedzibie Dentons, w miejscu dawnej elektrowni*, więc zapytam, czy kancelaria przeniosła się tutaj w poszukiwaniu nowej energii do działania?

Arkadiusz Krasnodębski: Nowa energia jest zawsze potrzebna i potrzebują jej też prawnicy. To nowe miejsce wybraliśmy celowo, ponieważ przełamuje ono utrwalony w doświadczeniu stereotyp biura kancelarii jako miejsca bardzo wystylizowanego, z którego widać pół Warszawy. Chyba że jest mgła, wtedy się siedzi jak w chmurach. Siedzieliśmy tak przez ostatnie dwanaście lat na 30 piętrze i wyżej, obserwując, jak rozbudowuje się Warszawa. To było bardzo ciekawe doświadczenie, ale stwierdziliśmy, że przyszedł czas na zupełnie inne biuro, zarówno z zewnątrz, z racji miejsca, które wybraliśmy, jakim jest warszawska dzielnica Powiśle, jak i od wewnątrz, ze względu na sposób organizacji jego przestrzeni.

Powiśle to jedna z najciekawiej rozwijających się części Warszawy, to właściwie jest rewitalizacja tego pięknego fragmentu w samym sercu miasta. My mówimy, że jest tak bardzo w centrum, że aż trochę na uboczu. A przestrzeń biurowa, jaką zaaranżowaliśmy, przełamuje schemat niekończącego się rzędu pokoi, w których za zamkniętymi drzwiami siedzą prawnicy. Nasze nowe biuro ma przede wszystkim nas łączyć, żebyśmy mieli jak najwięcej kontaktu, żebyśmy rozwijali nasze relacje międzyludzkie, koleżeńskie. Uważam to za absolutnie konieczne, ponieważ w naszej kancelarii w Warszawie pracuje teraz na trzech piętrach ponad 450 osób, a co miesiąc przybywa po 10 nowych. Dlatego też  możliwość, żebyśmy lepiej się poznali, wymieniali informacjami o tym, czym się zajmujemy, jakie są nasze specjalizacje, w skali przedsiębiorstwa, jakim jest Dentons w Polsce, przekłada się realnie na biznes i kolejne sukcesy naszej firmy.

„Rynek Prawniczy”: Czyli nie ma żadnej zadyszki, ani w firmie, ani u pana, choć kończy pan już szósty rok rządzenia, a przed nim jeszcze bodaj dwa następne. Jeszcze nie ma pan dosyć?

Arkadiusz Krasnodębski: To trzecia moja kadencja jako partnera zarządzającego Dentons w Polsce. Na pewno przez te dwa lata będę kontynuował swoją misję. Mamy w kancelarii demokratyczną strukturę. To partnerzy wybierają partnera zarządzającego i to oni zdecydują, z kim będą dalej współpracować na tym stanowisku. Jestem zwolennikiem zmian, ale przed wszystkim tego, żeby ta organizacja jak najlepiej i najskuteczniej funkcjonowała. Ona jest oczywiście silna siłą wszystkich członków jej zespołu, ale także przywództwem.

„Rynek Prawniczy”: Czy prawidłowa byłaby taka ocena, że kancelaria Dentons ustabilizowała się po okresie dynamicznego wzrostu i rozwoju? Wskazywałyby na to stabilizacja przychodów czy też zjawisko odchodzenia z niej zespołów prawników. Czy to nie jest właśnie ta naturalna granica wzrostu, o której rozmawialiśmy w poprzednim wywiadzie trzy lata temu, szklany sufit dla wielkiej organizacji osiągającej poziom, ponad który już jest bardzo trudno technicznie się wznieść. Mówimy o 200 prawnikach i 200 mln zł obrotu.

Arkadiusz Krasnodębski: Kończymy rok solidnego wzrostu przychodów, na poziomie 7-8 proc. Można powiedzieć, że zespół mamy ustabilizowany, choć z pewnym uproszczeniem, bo przy dwustu prawnikach pewna fluktuacja jest nieunikniona.

„Rynek Prawniczy”: Ale wcześniej było widoczne, jak kancelaria pozyskiwała całe zespoły prawników z rynku, a ostatnio ma się wrażenie, że prawnicy odchodzą gdzie indziej w poszukiwaniu możliwości awansu czy wyższych zarobków. Przeszkadzają chyba konflikty interesów w sytuacjach, gdy po dwóch stronach transakcji są stali klienci Dentons?

Arkadiusz Krasnodębski: Rzeczywiście obserwujemy takie zjawisko, podobnie jak to, że na partnerów do innych kancelarii odchodzili od nas prawnicy w randze senior lawyers, którym nie mogliśmy jeszcze zaproponować, w zgodzie z naszymi kryteriami, promocji partnerskiej.

„Rynek Prawniczy”: Czyżby były to po prostu klasyczne podkupienia z awansem partnerskim?

Arkadiusz Krasnodębski: Kancelarie, którym brakowało określonych kompetencji i doświadczenia, korzystały z tego, że one są w naszym zespole, w którym z kolei nie było miejsca na kolejnego partnera. W ostatnich dwóch latach przyglądamy się dokładniej, gdzie potrzebujemy np. prawników z określonym doświadczeniem sektorowym. Mając ich w zespole 200, jesteśmy w stanie obsłużyć każdy rodzaj transakcji, a także kilka projektów naraz, czy to w nieruchomościach, czy w podatkach czy fuzji i przejęć. Na naszym rynku ta kancelaria ma już wielkość i zakres ekspertyzy bliski kompletnemu.

„Rynek Prawniczy”: To jest właśnie ten sufit ze szkła, które nie daje się rozbić.

Arkadiusz Krasnodębski: Wolę posłużyć się przykładem wyścigu kolarskiego. Uciekliśmy peletonowi, ale jeśli chcemy pozostać liderem, to powinniśmy uważać na to, co dzieje się za nami i na to, żeby samemu nie „spuchnąć” i żebyśmy nie „złapali gumy”. Więc jedziemy wedle naszego pomysłu, na naszym modelu roweru, choć nie tak dawno słychać było głosy, że to się rozsypie.

„Rynek Prawniczy”: Byli tacy, którzy wam tego życzyli.

Arkadiusz Krasnodębski: Dziś koledzy z CMS czy z Greenberg Traurig idą naszą drogą, czyli w kierunku budowy pełnozakresowej kancelarii, która ma ambicję być jednym z liderów, dominantów na rynku, który w ostatnim czasie zmienia się szybciej i bardziej niż kiedykolwiek wcześniej. Zmierzamy w stronę modelu „nierównej klepsydry”: na górze grupa wielkich kancelarii, niżej grupka polskich firm i międzynarodowych, które się kurczą, a na dole duża grupa małych kancelarii butikowych, często tworzonych przez prawników, którzy odeszli z tych dużych kancelarii.

„Rynek Prawniczy”: Czy lokomotywą biznesu w Dentons wciąż jest praktyka nieruchomości? Jak wygląda wkład silnych praktyk zamówień publicznych, procesów, energetyki, PPP? Pytanie, co się dzieje w tych dziedzinach gospodarki. Wiadomo, że w nieruchomościach koniunktura wciąż trwa, ale jak patrzymy na fuzje i przejęcia to widzimy, że dużych transakcji nie ma.

Arkadiusz Krasnodębski: Sektor nieruchomości działa jak kamień, który wpada do wody, wzbudzając kolejne kręgi fal. Transakcje real estate budują wartość nie tylko dla tej praktyki, ale także dla praktyk prawa ochrony środowiska, prawa konkurencji, fuzji i przejęć oraz wielu innych.

Mamy konsolidacje w sektorze bankowym, ubezpieczeniowym, w energetyce, i przewidujemy, że one będą trwać. Naprawdę nie widzę żadnych symptomów tego, że polska gospodarka przestaje się rozwijać.

„Rynek Prawniczy”: Na czym więc kancelaria zarabiała w tym roku?

Arkadiusz Krasnodębski: Mamy kilka lokomotyw, nie tylko nieruchomości. Praktyka M&A pracowała dla konsorcjum, które kupiło port DCT w Gdańsku, to była bardzo duża transakcja. Naszym znaczącym klientem jest grupa Orbis, która rozwija swój biznes hotelarski także poza Polską. Doradzaliśmy przy gigantycznych przetargach na autobusy elektryczne dla Warszawy i na pociągi dla PKP, w którym naszym klientem była firma Stadler.

Działamy dla PGE przy wiatrowym projekcie offshore, w którym dosłownie kilka dni temu podpisano wstępne porozumienie z firmą Ørsted z Danii. Podobnej skali jest projekt realizowany przez Polenergię z firmą Equinor, którego jesteśmy wiodącym doradcą od kilku już lat. Oba mają skalę porównywalną z największymi inwestycjami w energetyce konwencjonalnej. Doradzamy Enei przy budowie elektrowni w Ostrołęce. Obsługiwaliśmy firmę Solar Turbines, dostawcę gazociągu Baltic Pipe.

Po odblokowaniu ustawodawstwa jest gigantyczny boom w energetyce odnawialnej, w której łączna moc projektów wynosi 2,5 tys. megawatów. To przekłada się na inwestycje o wartości od 2,5 do 3 mld euro. Ponieważ mamy teraz naprawdę transparentne biuro, z przeszklonymi ścianami gabinetów, to chodząc po nim, można zobaczyć, jak wszędzie praca wre.

„Rynek Prawniczy”: W zeszłorocznym raporcie z działalności Dentons podała, że w 2018 r. przepracowała dla klientów 250 tys. godzin osiągając prawie 200 mln zł przychodów. Przeliczając matematycznie daje to 800 zł za godzinę. Czy można powiedzieć, że to jest właśnie przeciętna stawka godzinowa kancelarii?

Arkadiusz Krasnodębski: Nie da się tak powiedzieć. Oczywiście matematycznie tak jest, ale pracujemy dla klientów według różnych formuł wynagradzania. Już kilka lat temu w zasadzie odeszliśmy od modelu stawek godzinowych. Klienci pytają najczęściej o konkretny budżet na obsługę prawną projektu, z którym do nas przychodzą, a my staramy się dostosować do ich oczekiwań poprzez project management. Jeszcze kilka lat temu prawnicy nie myśleli o zarządzaniu projektem, czyli o tym jak właściwie zbudować zespół, zapewnić kompetencje do realizacji projektu i wycenić jego obsługę. Bywa, że klienci oczekują, byśmy, jako ich doradcy prawni, wzięli na siebie część ryzyka związanego z obsługiwanym projektem. Tzw. abort fee, czyli podział kosztów poniesionych w przypadku, gdy transakcja nie dojdzie do skutku to standardowe rozwiązanie np. w energetyce odnawialnej.

„Rynek Prawniczy”: To chyba wynika poniekąd z tego, że na rynku nadal jest ostra konkurencja cenowa?

Arkadiusz Krasnodębski: Konkurencja cenowa jest, ale nie ustępuje jej konkurencja kompetencyjna. Klienci naprawdę mają dobre rozeznanie rynku kancelarii i zasadniczo wiedzą, do kogo zwrócić się o doradztwo, kto sobie poradzi z ich sprawą.

„Rynek Prawniczy”: Ale amerykańskie kancelarie ostatecznie w Polsce sobie nie poradziły, bo wychodzą.   

Arkadiusz Krasnodębski: To uproszczenie, bo jeszcze kilka zostało. Ale rzeczywiście trzeba zdać sobie sprawę, że polski biznes wielkich amerykańskich firm prawniczych odpowiada za 0,2 proc. ich przychodów, a profit per partner w Stanach Zjednoczonych oscyluje pomiędzy 1,5 mln a 2 mln dolarów. Tymczasem wytyczne rządowe ograniczają spółkom Skarbu Państwa stawki dla kancelarii do kwoty 450 zł za godzinę. Nie bardzo daje się dopasować tych realiów do modelu zyskowności amerykańskiego partnerstwa. Kiedy przychodzą trudniejsze czasy, to partnerzy takiej kancelarii w Ameryce widzą, że z tego powodu zarabiają mniej. Wtedy nie wystarcza już, że ten zespół polskiego biura to są naprawdę bardzo dobrzy prawnicy.

„Rynek Prawniczy”: Pomiędzy tymi kancelariami amerykańskimi, angielskimi, polskimi Dentons jest zupełnie odrębnym fenomenem chociażby dlatego, że nie można jej przypisać pochodzenia z jednego kraju, to firma prawdziwie kosmopolityczna.

Arkadiusz Krasnodębski: To jest ta nasza wielocentryczność. My jako biuro warszawskie nie mielibyśmy problemu ze stwierdzeniem, że jesteśmy kancelarią amerykańską. Ale Dentons w ostatnich 18 miesiącach otworzyła biura w każdym kraju Ameryki Południowej, a tam Amerykanie Północni nie cieszą się szczególną estymą i zaufaniem. Dlatego firma realizuje ten policentryczny model, w którym nie ma jakiegoś jednego narodowego centrum. Każde biuro samodzielnie decyduje o swojej wielkości. Na przykład my w Polsce możemy być największym biurem na kontynencie europejskim, bo takie jest zapotrzebowanie na naszą pracę, bo tak duży mamy biznes.

„Rynek Prawniczy”: Jakie wyzwania stoją w najbliższym czasie przed kancelarią Dentons w Warszawie?

Arkadiusz Krasnodębski: Najważniejszym wyzwaniem jest umiejętne zarządzanie zespołem liczącym blisko pół tysiąca osób. Odpowiadamy na to wyzwanie przeprowadzką do nowego miejsca, w którym mamy inaczej zorganizowane biuro, z przestrzenią zaplanowaną w taki sposób, aby wszyscy koledzy teraz i w przyszłości czuli, że kancelaria odpowiada ich potrzebom i oczekiwaniom zawodowym. Bo ten komponent ludzki, niezależnie od tego, że będziemy mieli sztuczną inteligencję i różne nowości technologiczne, nadal jest i pozostanie absolutnie kluczowy. Pewnie kiedy spotkamy się następnym razem, to przekroczymy ten pułap 500 osób. Ta organizacja nadal będzie rosła.

„Rynek Prawniczy”: Naprawdę widzi pan jeszcze taką możliwość?

Arkadiusz Krasnodębski: No tak, widzę ją nie tylko ja.

„Rynek Prawniczy”: Czyli falsyfikuje pan moją hipotezę o szklanym suficie?

Arkadiusz Krasnodębski: Ta kancelaria będzie się rozwijała tak długo, jak długo będzie rozwijała się polska gospodarka, która wciąż rośnie, chociaż wielu ludzi mówiło, że już przestaje i na pewno zwolni. Dobre perspektywy dla polskiej gospodarki przekładają się na coraz większe zapotrzebowanie na wsparcie prawne, ponieważ procesy gospodarcze będą coraz bardziej skomplikowane z przyczyn biznesowych i regulacyjnych. My jesteśmy i będziemy na to gotowi. Ale nasi konkurenci nie założyli rąk. Widzimy kilka kancelarii, które także będą rosły.

„Rynek Prawniczy”: Greenberg Traurig, Baker McKenzie, CMS…

Arkadiusz Krasnodębski: Te trzy firmy na pewno mają potencjał. Myślę, że jest on także w DZP, Allen & Overy czy Clifford Chance.

„Rynek Prawniczy”: Spoglądanie w przyszłość, zakładanie nowych rodzajów praktyk, jak zrównoważonego rozwoju, to pomysły, które rodzą się w kancelarii, żeby starać się obsługiwać biznes XXI wieku?

Arkadiusz Krasnodębski: Takie rozwiązania właściwie podpowiadają nam klienci. W wielkich korporacjach rodzi się dziś świadomość zagrożeń, przed jakimi stajemy jako ludzkość, ograniczeń dostępnych zasobów i modelu biznesowego w stylu „produkować jeszcze więcej i jeszcze taniej”. My na to odpowiadamy.

„Rynek Prawniczy”: W poprzednim wywiadzie przewidział pan, że za trzy lata Dentons będzie liderem na rynku doradztwa w Polsce i globalnym liderem. To się sprawdziło, chociaż nie było aż tak trudne do przewidzenia. Poproszę o przepowiednię na kres 2021 r., na koniec pana kadencji.

Arkadiusz Krasnodębski: Dentons w Warszawie będzie liderem na rynku kancelarii i będzie przodować w korzystaniu z nowoczesnych rozwiązań technologicznych. Ale to nie przepowiednia, tylko nasz plan.

Rozmawiał Ireneusz Walencik

* od września 2019 r. biuro kancelarii mieści się w jednym z trzech budynków biurowych wybudowanych na terenie dawnej Elektrowni Powiśle w Warszawie.

*****

Arkadiusz Krasnodębski, partner zarządzający w polskim biurze Dentons, kieruje warszawskim oraz europejskim zespołem energetyki i zasobów naturalnych. Specjalizuje się w doradztwie w kwestiach regulacyjnych, kontraktowych i korporacyjnych dla firm z sektora elektroenergetycznego.

i.walencik@rynekprawniczy.pl