Jacek Giziński & Krzysztof Kycia: Współzarządzanie kancelarią sprawdza się w praktyce

797
Krzysztof Kycia i Jacek Giziński

W połowie 2018 roku Jacek Giziński i Krzysztof Kycia objęli stanowiska partnerów współzarządzających w warszawskim biurze kancelarii DLA Piper. Zastąpili Krzysztofa Wiatera, który odszedł ze stanowiska i z kancelarii.

*****

„Rynek Prawniczy” rozmawia z Jackiem Gizińskim i Krzysztofem Kycią o zarządzaniu kancelarią prawniczą.

„Rynek Prawniczy”: Niedawno, po odejściu dotychczasowego szefa kancelarii DLA Piper w Warszawie, zostali panowie we dwóch partnerami zarządzającymi. Kto o tym zadecydował? Czy to było powołanie na określony czas?  

Krzysztof Kycia: Obaj pełnimy tę funkcję od lipca 2018 roku.

Jacek Giziński: Decyzję o powołaniu nas na te stanowiska podjął europejski zarząd firmy.

„Rynek Prawniczy”: Czy ta funkcja jest kadencyjna?

Jacek Giziński: Nie ma co do tego ściśle określonych reguł. Na pewno nikomu nie jest powierzana raz na zawsze. Dopóki będziemy zarządzać w taki sposób, żeby kancelaria się rozwijała zgodnie ze strategią całej sieci, to przez pewien czas będziemy ją wspólnie pełnić.

Krzysztof Kycia: Jesteśmy partnerami współzarządzającymi kancelarią i nie jest to przypadek. Polska nie jest w tej kwestii wyjątkiem, a wręcz można powiedzieć, że stała się kolejnym elementem realizacji reguły. W biurach DLA Piper we Francji, Holandii, Niemczech, Belgii oraz na poziomie regionu Europy również jest zarządzanie dwuosobowe. Taki jest po prostu przyjęty w naszej firmie model.

„Rynek Prawniczy”: Uprzedza pan moje następne pytanie o to, czy ta decyzja, że będzie dwóch partnerów zarządzających, była eksperymentem, na przykład wynikającym z sytuacji.

Jacek Giziński: Była zastosowaniem modelu ustalonego w biurach DLA Piper w Europie. A dlaczego my? Obaj pracujemy w warszawskim biurze DLA Piper od początku jego powstania, byliśmy jednymi z pierwszych jego prawników. Znamy się od 11 lat. Mamy do siebie zaufanie, potrafimy współpracować.

Krzysztof Kycia: W naszej ocenie ten dwuosobowy model jak najbardziej sprawdza się w praktyce. W myśl tej prostej zasady, że „co dwie głowy, to nie jedna”, ale także dzięki możliwości współdzielenia czasu pomiędzy zarządzaniem kancelarią i pracą dla klientów.

Jacek Giziński: Ważna jest także możliwość zderzania poglądów na sprawy zarządzania, co pozwala na wstępną weryfikację słuszności decyzji czy pomysłów we własnym gronie, zanim zostaną zakomunikowane na szerszym forum.

„Rynek Prawniczy”: Przedtem panowie nie współpracowali, bo każdy działa w innej praktyce.

Jacek Giziński: Prace naszych praktyk przenikają się, więc od lat trwa bieżąca współpraca, która przy obsłudze klientów przebiegała zawsze bardzo dobrze. Dlatego nasza relacja jest oparta na wieloletnim zaufaniu i przenosimy te dobre doświadczenia i umiejętności współdziałania z pracy klienckiej na zarządzanie kancelarią.

Krzysztof Kycia: Jest jeszcze inny element tego zagadnienia, czyli profesjonalizacja zarządzania kancelarią. To jest biznes, dlatego firma musi być zdolna do funkcjonowania niezależnie od zmiany osoby nią kierującej. Czyli jej działalność musi opierać się na procesach, a nie na ręcznym sterowaniu sprawami bieżącymi.

Jacek Giziński: Tym bardziej, że to duży biznes, w który zaangażowanych jest 130 osób i który przyniósł w 2018 r. ponad 60 mln zł przychodów. Jednoosobowe zarządzanie sprawdza się w małej kancelarii, w której rządzą założyciele, ale na pewnym poziomie rozwoju potrzebny jest zespół wykwalifikowanych menedżerów, którzy sprawiają, że taka firma prawnicza działa jak dobrze naoliwiona maszyna.

„Rynek Prawniczy”: Czyli zapadła decyzja o wdrożeniu takiego modelu, która oczywiście mogła też zapaść wcześniej, ale stało się to możliwe w konkretnym momencie, gdy panów poprzednik na stanowisku opuścił kancelarię, stwarzając okazję do podjęcia takiej decyzji.

Krzysztof Kycia: Sama kwestia zmiany osoby zarządzającej była wypadkową wielu czynników, decyzji Krzysztofa Wiatera i organizacji, ale nie ma co wchodzić w szczegóły. Pojawiło się pytanie, co dalej i odpowiedź była dosyć naturalna, że to musi być co-management jako preferowany w firmie styl zarządzania.

„Rynek Prawniczy”: Czy to jest model podobny do zarządu w spółce, w którym jest podział kompetencji między członków? Czy panowie też podzielili między siebie te kompetencje? Czy też każdy pracuje w tym samym obszarze, a wszystko robicie we dwóch?

Jacek Giziński: Jak wspomniałem, mamy do siebie bardzo duże zaufanie, więc działamy generalnie w taki sposób, że wzajemnie zastępujemy się przy wykonywaniu obowiązków, jeśli chodzi o ogólny nadzór nad działalnością kancelarii. To jedyny sposób, żeby skorzystać z synergii wynikającej z tego, że jest nas dwóch. Oczywiście są sprawy, które wymagają wspólnego naradzenia się i przedyskutowania, i w takich decyzje generalnie podejmujemy wspólnie i wspólnie pilnujemy ich wykonania.

„Rynek Prawniczy”: Jeśli dobrze zrozumiałem, to mamy do czynienia z sytuacją jednego partnera w dwóch osobach?

Krzysztof Kycia: Jakby tego nie nazywać, staramy się mówić jednym głosem. To kwestia zaufania i wzajemnej znajomości, z czym wiąże się to, że jesteśmy dla siebie przewidywalni. Nie zmienia to faktu, że są sprawy, które wymagają od nas głębszej analizy, dyskusji i przekonania się nawzajem co do zajętego stanowiska. Chodzi o taką kulturę zrządzania, która polega nie na nakazywaniu, tylko na tworzeniu konsensusu. Prawnicy to zazwyczaj mocne osobowości. Każdy uważa, że potrafi najlepiej rozwiązać problem. To bywa trudne – posłuchać innych głosów, aby poszerzyć paletę spojrzeń, wariantów, ocen sytuacji i w efekcie wypracować wspólne stanowisko. Ale koniec końców jestem przekonany, że to lepsze od podejmowania decyzji na zasadzie „bo ja tak uważam”.

„Rynek Prawniczy”: Teraz pan opisał tzw. lidera, który jest przywódcą organizacji, który wie najlepiej i dlatego to on prowadzi ją naprzód. Są firmy, także prawnicze, które dzięki takim liderom się rozwijają. Ale panowie z takiego modelu lidera zrezygnowali?

Krzysztof Kycia: Współzarządzanie wymusza konsensus w sposób naturalny. Jeden drugiemu nie jest w stanie narzucić swojego zdania. I wymusza podejmowanie decyzji na zasadzie oglądu sprawy z różnych perspektyw i wyboru wersji uzgodnionej.

Jacek Giziński: To trochę neutralizuje element osobowości lidera, którą mają prawnicy z przyzwyczajenia ukierunkowani na jednoosobowe działanie. W nowoczesnym, szybko zmieniającym się świecie, jest to metoda optymalna, żeby ograniczać zapędy autorytarne, które mogą się pojawiać.

„Rynek Prawniczy”: To znaczy, że odcinają się panowie od niedawnej przeszłości, w której kancelarią kierował lider?

Jacek Giziński: Nie odrzucamy historii DLA Piper.

Krzysztof Kycia: Absolutnie nie robimy niczego w kontrze do przeszłości, To byłaby zgubna i zła strategia. Trzeba czerpać z tego i wykorzystywać to, co było dobre. Ale wracając do kwestii leadership, to coś takiego jest potrzebne w kancelarii, tylko my to nieco inaczej rozumiemy. Nie chodzi o to, że lider musi być taką osobowością, która wymaga od innych atencji, skupienia się na nim.

Jacek Giziński: Jego rolą ma być wyznaczanie kierunku działania i przyjęcie odpowiedzialności za realizację.  

Krzysztof Kycia: Właśnie. Oczywiście taką rolę może wypełniać w firmie lider z silnym charakterem, ale nie jest to niezbędne, żeby organizacja mogła mieć leadership w opisanym przez Jacka rozumieniu.

„Rynek Prawniczy”: Wyobrażam sobie, że w takiej organizacji jak kancelaria, ważną funkcją lidera jest utrzymanie jej jedności, integralności zespołu, żeby nie rozkładała się na federacje poszczególnych praktyk, w której każdy partner ciągnie w swoją stronę, a po drodze może się pogubić wspólny cel. 

Jacek Giziński: W odświeżonym systemie wartości, który globalnie promuje sieć DLA Piper, cztery główne wartości to być wspierającym, współpracującym i jednocześnie wyjątkowym i śmiałym w działaniu. One doskonale wpisują się w model zarządzania, który chcemy realizować. Będziemy wspierać wszystkich z zespołu kancelarii w tym, co robią, ponieważ chcemy, żeby była ona postrzegana na rynku jako miejsce wyjątkowe, zarówno z powodu jakości świadczonych usług, jak i panującej atmosfery pracy. Możemy pochwalić się tym, że w DLA Piper poziom rotacji prawników nie jest duży. Pracuje tu sporo osób, które zaczynały jako praktykanci, a teraz są starszymi prawnikami w randze counseli czy partnerów. Skład partnerski naszej firmy jest bardzo spójny i mamy jego pełne poparcie dla naszych działań. I vice versa – wspieramy naszych wspólników w realizacji ich celów w ramach ich poszczególnych praktyk.

Krzysztof Kycia: Dochodzą do nas opinie z rynku, że w DLA Piper pracuje się dobrze, czy się jest młodym prawnikiem czy partnerem, czy pracownikiem z zespołu wsparcia biznesu. To jest wartość sama w sobie, którą chcemy pieczołowicie chronić jako istotny czynnik integralności firmy.

Jacek Giziński: Promujemy wzajemne wspieranie się i współpracę, żeby kancelaria jako całość zwiększała swoją ekspozycję na klientów. Dlatego nie ma u nas miejsca na stwierdzenia takie jak „mój klient”, ani na postawy polegające na zamknięciu relacji do dwóch stron, partnera i klienta. Klienci są klientami kancelarii. Staramy się, żeby liczba połączeń między poszczególnymi praktykami a konkretnym klientem była jak największa.

Krzysztof Kycia: Znany z rynku client partner, czyli osoba, która przyprowadza klienta do kancelarii i jest odpowiedzialna za jego utrzymanie, to dla nas osoba zobowiązana względem pozostałych partnerów do tego, żeby być katalizatorem relacji, a nie szybą pomiędzy klientem a pozostałą częścią kancelarii.

Jacek Giziński: Profesjonalizacja życia gospodarczego, ilość regulacji powoduje, że przy obsłudze projektów konieczna jest współpraca zespołowa…

Krzysztof Kycia: … specjalistów z różnych dziedzin. Unikalną cechą DLA Piper jest to, że mimo iż jest kancelarią globalną, to każde biuro jest firmą full service. Mamy wszystkie działy obsługi i dostarczamy ofertę skrojoną na miarę potrzeb klientów.

„Rynek Prawniczy”: Może w tej kancelarii łatwiej o takie relacje, bo ma ona dużo klientów, którzy są przysłani przez inne biura globalnej sieci?

Krzysztof Kycia: Powiedziałbym, że mamy zdrowy balans pomiędzy klientami sieciowymi i lokalnymi. Kancelaria jest mocno zakorzeniona, a oprócz tego ma drugi poziom sieci i współdziałania globalnego.

„Rynek Prawniczy”: Jak panowie podzielili pod względem czasowym zadania z zakresu zarządzania kancelarią i z zakresu kierowania swoimi praktykami?

Jacek Giziński: Udowodniłem sobie, że elastyczność doby jest bardzo duża. Poza tym, po pierwsze mamy duże, mocne i samodzielne zespoły, które są w stanie prowadzić projekty przy naszym tylko kierunkowym zaangażowaniu tudzież ograniczonym do najważniejszych i największych wartościowo projektów. Krzysztof ma jeszcze dwóch partnerów  wspomagających. Ja dysponuję dwunastoosobowym zespołem, w którym mam trzech doświadczonych prawników prowadzących projekty. Po drugie, oszczędność czasu wynika z profesjonalizacji zadań zarządczych. Stworzyliśmy zespół menedżerów wsparcia (back office) z dużym doświadczeniem zawodowym i znajomością biznesu prawniczego, którzy nam pomagają w zarządzaniu bieżącymi sprawami kancelarii. Jedno i drugie uwalnia nam czas na zarządzanie strategiczne oraz na reprezentację firmy wobec klientów. Ale z obsługi klientów nie zrezygnowaliśmy i nie zamierzamy.

„Rynek Prawniczy”: Dlaczego? Czy to indywidualna potrzeba czy zapobiegliwość dla utrzymania relacji? A może wymagają tego sami klienci? 

Krzysztof Kycia: Tak to jest zorganizowane w DLA Piper, że osoby zarządzające kancelarią pozostają aktywnymi partnerami. I tak jest dobrze, bo być prawnikiem to świadomy wybór, który prowadzi do zdobycia wykształcenia, uprawnień i doświadczenia. Trudno, ot tak, odłożyć to, że jesteśmy adwokatami czy radcami prawnymi. Prawnikowi całkiem odciętemu na dłużej od pracy dla klientów nie pozostałoby potem już nic innego, jak trwać na tym stanowisku zarządcy.

Jacek Giziński: Kancelaria nie istnieje bez klientów, a oni pracują z DLA Piper ze względu na jakość jej zespołu. I z nami nie będą pracować dlatego, że świetnie ustawiliśmy procesy w kancelarii, tylko dlatego, że dostaną usługę prawniczą najwyższej jakości. Dlatego nie wyobrażam sobie, abyśmy jako partnerzy zarządzający przestali być czynnymi zawodowo prawnikami.

„Rynek Prawniczy”: Z tego co panowie mówią wynika jednak też to, że trudno byłoby im wyobrazić sobie kancelarię kierowaną przez zawodowego menedżera, który nie byłby prawnikiem.

Krzysztof Kycia: Właściwie wszędzie na świecie kancelariami kierują prawnicy. Profesjonalne usługi prawnicze bardzo mocno opierają się na zaufaniu. Gdy kupuje się samochód, nie jest ważne kto jest menedżerem w fabryce, która go wyprodukowała. Natomiast przy wyborze prawnika do prowadzenia sprawy dotyczącej interesów majątkowych w obrocie gospodarczym, dla klienta ma znaczenie, kto jest partnerem zarządzającym, który otwiera mu drzwi do kancelarii. On potem korzysta z innych usług kancelarii, bo ma zaufanie właśnie do tego door openera, który wskazuje mu swoich kolegów jako godnych zaufania do ich wiedzy i doświadczenia zawodowego. Inaczej brakowałoby tego elementu, który wiąże nicią zaufania.

Jacek Giziński: Zarządzanie kancelarią to także jej reprezentacja i dawanie jej twarzy. Dlatego doświadczenie zawodowe, renoma na rynku, zaufanie klientów są bardzo ważne przy wyborze osób do zarządzania firmą prawniczą.

„Rynek Prawniczy”: Ale w doradztwie biznesowym zaufanie też jest niezbędne, a jednak tam stosuje się zarządzanie zawodowe. Czy kancelarie nie nakładają sobie ograniczenia, kiedy nie szukają najlepszego menedżera, tylko najlepszego spośród prawników?

Jacek Giziński: W przeciwieństwie do dużych firm biznesowych kancelarie przeważnie działają w formule spółki osobowej. Ten element osobowy jest niezwykle ważny. To, że prawnicy wyznaczają do zarządzania kogoś spośród siebie, na pewno daje takiej osobie naturalnie większą legitymację do wskazywania kierunku działania w zakresie zawodu, który wspólnie wykonują w kancelarii.

„Rynek Prawniczy”: Jest tak, jak być powinno, bo inaczej się nie da. Czy panowie macie dodatkowe specjalistyczne kompetencje z dziedziny zarządzania?

Jacek Giziński: Mam skończone studia Master of Business Administration (MBA).

Krzysztof Kycia: Ja takich studiów nie mam, więc bronię pozycji, że nie bez znaczenia jest doświadczenie i znajomość firmy. Jestem w niej od wielu lat, znam ją bardzo dobrze i dlatego wiem, jak powinna działać. Przy tym nie przestaję podkreślać konieczności profesjonalizacji funkcjonowania kancelarii jako przedsiębiorstwa współzarządzanego przez fachowych menedżerów na stanowiskach dyrektorów.

„Rynek Prawniczy”: Mają panowie wielką szanse, ponieważ poprzedni partner zarządzający odchodząc z kancelarii pociągnął za sobą trochę osób, od prawników do dyrektorów. Możecie budować firmę według własnego wyobrażenia.

Krzysztof Kycia: Odeszło około 10 proc. prawników.

Jacek Giziński: Skład osobowy został już uzupełniony. Jest taki sam, jaki był w lipcu. Okazało się, że nasza kancelaria jest firmą, do której ludzie bardzo chętnie chcieli dołączyć.

„Rynek Prawniczy”: Od lipca mieli panowie już czas, by pomyśleć o tym, w jakim kierunku tę kancelarię rozwijać. Firma jest w czołówce obsługi dużych transakcji, także wyniki finansowe wskazują, że nabrała wiatru w żagle. Czy wyznaczony kurs jest dobry? Może wystarczy tylko wykorzystać ten prąd i płynąć dalej? Czy może potrzebny jest zwrot? 

Krzysztof Kycia: Kancelaria uwalnia potencjał, jaki ma w sobie. Liczy dziś 85 prawników, w dużej części bardzo doświadczonych, posiadających wybitne umiejętności i wiedzę. Dlatego efekt jest taki właśnie, co nas bardzo cieszy. Ten zespół profesjonalistów musi mieć dostęp do rynku. A my chcemy się nimi chwalić i tworzyć im warunki, by byli zarówno częścią DLA Piper, jak i indywidualnościami, które, wnosząc wartość dla klientów budują pozycję całej kancelarii.

Jacek Giziński: Dodatkowo tworzymy tym profesjonalistom miejsce do rozwoju zawodowego. Niedługo, pod koniec pierwszego kwartału 2019 r., poinformujemy o promocjach partnerskich. Zgodnie z naszą strategią, chcemy ażeby DLA Piper  była bardzo widoczna na rynku polskim, ale jako część kancelarii międzynarodowej, czyli działającej dla największych klientów przy obsłudze największych i najbardziej prestiżowych transakcji.

Rozmawiał Ireneusz Walencik

*****

Jacek Giziński specjalizuje się w obsłudze transakcji fuzji i przejęć w sektorach nieruchomości i energetyki ze źródeł odnawialnych.

Krzysztof Kycia jest prawnikiem procesowym, zajmuje się także pozasądowym rozwiązywaniem sporów, zwłaszcza budowlanych oraz w dziedzinie infrastruktury i energetyki.

i.walencik@rynekprawniczy.pl