Pięć kancelarii w eurosporze francuskiego telekomu z Polski z unijną komisją

404

Jak ustalił „Rynek Prawniczy”, prawnicy francuskiej kancelarii Gide Loyrette Nouel, polskiej Modzelewska & Paśnik i brytyjskiej Monckton Chambers reprezentowali firmę Orange Polska w procesie z Komisją Europejską przed Trybunałem Sprawiedliwości Unii Europejskiej w sprawie kary za ograniczanie konkurencji w dostępie do Internetu. W sporze występowały też – jako interwenienci – popierająca Orange Polska Izba Informatyki i Telekomunikacji, reprezentowana przez polską kancelarię Barta Litwiński oraz, po stronie komisji, Europejskie Stowarzyszenie na Rzecz Konkurencji w Telekomunikacji, które reprezentowała brytyjska kancelaria Shepherd and Wedderburn.

Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej 25 lipca 2018 r. oddalił odwołanie Orange Polska od wyroku Sądu Unii Europejskiej, który 17 grudnia 2015 r. oddalił skargę firmy na decyzję Komisji Europejskiej o ukaraniu jej grzywną w wysokości 127,6 mln euro za nadużywanie pozycji dominującej na polskim rynku szerokopasmowego Internetu.

TS UE nie uwzględnił zarzutów firmy i podtrzymał wcześniejsze orzeczenie Sądu UE. Orange Polska przegrała spór i zapłaciła – wraz z odsetkami w kwocie 23,7 mln euro – w sumie 151,3 mln euro kary (ponad 650 mln zł).

Karę na ówczesną Telekomunikację Polską (obecnie Orange Polska) nałożyła Komisja Europejska w 2011 r., po postępowaniu przeprowadzonym wskutek zawiadomienia przez firmę Netia o nadużywaniu pozycji dominującej na polskim rynku szerokopasmowego Internetu. Komisja uznała, że TP jako operator posiadający pozycję dominującą, miała obowiązek zapewnić innym operatorom dostęp do swojej sieci, aby mogli skutecznie konkurować z nią na rynku. Tymczasem podjęła działania strategicznie ograniczające konkurencję – przez ponad cztery lata blokowała dojście do rynku alternatywnym operatorom Internetu, m.in. proponując niekorzystne warunki czy opóźniając negocjacje umów dotyczących dostępu do sieci.

Komisja wskazała, że firma Orange, jako operator o znaczącej pozycji na rynku stacjonarnych publicznych sieci telekomunikacyjnych, była zobowiązana do udzielania nowym podmiotom na rynku uwolnionego dostępu do swojej sieci na warunkach przejrzystych, uczciwych, niedyskryminacyjnych. Ustaliła także, że od 2005 r. polski Urząd Komunikacji Elektronicznej wielokrotnie interweniował, aby zaradzić uchybieniom Orange w zakresie ciążących na niej obowiązków, także poprzez nakładanie kar. Dopiero w październiku 2009 r. Orange podpisała z prezesem UKE porozumienie, na podstawie którego dobrowolnie zgodziła się przestrzegać swoich obowiązków regulacyjnych, zawrzeć z operatorami alternatywnymi umowy dotyczące dostępu oraz zainwestować w modernizację swojej sieci szerokopasmowej.

Przed Sądem UE Orange domagała się unieważnienia decyzji komisji albo obniżenia kary. Do sprawy jako interwenient popierający żądania firmy przystąpiła krajowa organizacja branżowa – Polska Izba Informatyki i Telekomunikacji. Jako interwenienta po stronie komisji sąd dopuścił natomiast Europejskie Stowarzyszenie na Rzecz Konkurencji w Telekomunikacji (European Competitive Telecommunications Association – ECTA). Zarzuty podniesione przez Orange na poparcie skargi sąd oddalił w ramach kontroli zgodności spornej decyzji z prawem, jako bezzasadne, a ponadto stwierdził, że nie ma żadnych innych podstaw do zmiany kwoty grzywny.

Od tego orzeczenia Orange wniosła odwołanie do Trybunału Sprawiedliwości podnosząc trzy zarzuty. W pierwszym wytknęła naruszenie prawa, albowiem komisja winna była wykazać, że istnieje uzasadniony interes w wydaniu przez nią decyzji stwierdzającej uchybienie popełnione w przeszłości (ustało ono przed przedstawieniem zarzutów). Trybunał jednak, podobnie jak wcześniej sąd, uznał, że na podstawie stosownych przepisów, komisja była uprawniona  do stwierdzenia uchybienia bez konieczności szczegółowego uzasadnienia istnienia interesu w jego stwierdzeniu.

Drugi zarzut oparty był na domniemanym błędzie w dokonanej przez komisję w celu określenia kwoty grzywny analizie skutków naruszenia prawa unijnego. Orange twierdziła, że sąd nie dostrzegł, iż ustalając jej wysokość komisja nie wzięła pod uwagę ani rzeczywistych ani prawdopodobnych skutków tego naruszenia. Trybunał, podobnie jak wcześniej sąd, zawyrokował, że nie ma to znaczenia w sytuacji, w której, oceniając wagę tegoż naruszenia, komisja w ogóle nie uwzględniała tychże skutków.

W trzecim zarzucie Orange zakwestionowała to, że sąd nie uwzględnił, jako okoliczności łagodzącej, inwestycji podejmowanych przez firmę w następstwie zawarcia porozumienia z prezesem UKE w celu poprawienia stałej sieci szerokopasmowej w Polsce, co powinno prowadzić do obniżenia  grzywny. Trybunał wszelako stwierdził, iż kiedy rozpatruje odwołanie, nie jest jego zadaniem zastępowanie oceny sądu co do kary, nałożonej na przedsiębiorstwo z powodu naruszenia przez nie prawa unijnego, własnym osądem. Tylko wówczas, gdyby trybunał uznał, że poziom sankcji jest niewłaściwy i nadmierny, a w efekcie nieproporcjonalny, mógłby orzec o jej nieprawidłowości. Ale w rozpatrywanej sprawie tak nie było.

W konsekwencji TS UE odwołanie w części oddalił jako bezzasadne, a w części odrzucił jako niedopuszczalne.

„Rynek Prawniczy” ustalił, iż firmę Orange Polska w luksemburskim trybunale reprezentowali Stéphane Hautbourg, partner z biura francuskiej kancelarii Gide Loyrette Nouel w Brukseli, adwokaci Piotr Paśnik i Małgorzata Modzelewska de Raad z kancelarii Modzelewska & Paśnik, barrister Anneli Howard i queen’s counsel Daniel Beard z londyńskiej kancelarii Monckton Chambers.

Polską Izbę Informatyki i Telekomunikacji reprezentował adwokat Paweł Litwiński, wspólnik w kancelarii Barta Litwiński z Krakowa.

Pełnomocnikami Europejskiego Stowarzyszenia na Rzecz Konkurencji w Telekomunikacji byli solicitors John MacKenzie i Gordon Moir, partnerzy szkockolondyńskiej kancelarii Shepherd and Wedderburn.

Ireneusz Walencik

i.walencik@rynekprawniczy.pl