Sąd ściął rachunek kosztów za niebotyczne wynagrodzenia prawników Weil (w Londynie)

1129

Partnerzy kancelarii Weil, Gotshal & Manges w Londynie fakturowali usługi dla klienta nawet po 946 funtów za godzinę, a stażyści – po 282 funty. Sędzia uznał, że kompetentnych prawników można w okolicy znaleźć za wynagrodzenia o połowę niższe i nie zaakceptował żądania zwrotu „ekstremalnie wysokich” kosztów procesu od strony, która go przegrała.

Sprawę opisywały niedawno anglosaskie media prawnicze. Spór sądowy dotyczył ważności i skutku transakcji tzw. finansowania islamskiego (islamic finance transaction) o wartości 850 mln dolarów. Topowa firma inwestycyjna BlackRock była jedną z pozwanych. W listopadzie 2017 r. sprawę wygrała. Koszty procesu, w tym doradztwa i reprezentacji procesowej przez prawników Weil, Gotshal & Manges, zwycięska strona oszacowała łącznie na prawie 1,9 mln funtów i zażądała zwrotu 60 proc. tej kwoty (1,1 mln) od przegranego przeciwnika procesowego, którym była firma z branży energetycznej Dana Gas.

Zgodnie z ogólną zasadą w systemie brytyjskiego wymiaru sprawiedliwości koszty procesu pokrywa strona, która go przegrała. Decyzję o wysokości obciążenia nimi podejmuje sędzia według własnego uznania, analizując przedstawione mu rachunki i kosztorysy wydatków oraz uwzględniając zachowanie stron, np. czy starały się rozwiązać spór metodami polubownymi.

Drogocenne godzinki

Rozpatrując żądanie BlackRock, sędzia Sądu Apelacyjnego w Londynie George Leggatt (Sir Lord Justice Leggatt) stwierdził, że adwokaci byli w sprawie potrzebni. Obsługiwało ją dla firmy dziewięciu prawników (fee-earners) z Weil, Gotshal & Manges, z których sześciu pobierało za godzinę stawki powyżej 700 funtów. Najwyższa „godzinówka” partnerska wyniosła 946 funtów (ok. 4,5 tys. zł), a stażysta (trainee) otrzymywał 282 funtów za godzinę (prawie 1,4 tys. zł). Sędzia uznał te stawki za „niezwykle wysokie” (extremely high). Zgodził się, że w przypadku sporów gospodarczych o znaczące kwoty, strona, która wygrywa i domaga się od przegranej zwrotu kosztów procesu, może odwoływać się do wielkości roszczenia przy ustalaniu, czy wydatki zostały poniesione w rozsądny i proporcjonalny sposób. Jednak, jego zdaniem, fakt, że strona może zyskać lub stracić fortunę, jeśli wygra lub przegra sprawę, może również być powodem, dla którego zdecyduje się ona wydać na proces kwoty nawet daleko wykraczające poza zakres kosztów, których zwrotu mogłaby z sensem domagać się od drugiej strony.

Sąd: nie przepłacać za prawników

Sędzia podkreślił, że jego komentarze nie mogą być postrzegane jako wyrażanie jakiegokolwiek poglądu na to, czy prace wykonane i opłaty naliczone przez Weil, Gotshal & Manges wyrażają dobry stosunek jakości do ceny (value for money) usług kancelarii. Ocenił jednak, że z jego doświadczenia w badaniu kosztów i wydatków ponoszonych przez strony skomplikowanych procesów gospodarczych, wynika, iż kompetentna reprezentacja procesowa jest dostępna na rynku po znacznie niższych stawkach, sięgających około połowy stawek godzinowych płaconych prawnikom w tejże sprawie.

Zauważył ponadto, iż „bardzo dużą część” pracy wykonywali partnerzy po najwyższych stawkach 900 lub 946 funtów za godzinę. Zwrócił też uwagę, iż w rozprawach sądowych po stronie BlackRock brali udział czterej prawnicy. Tymczasem w jego opinii rzadko jest uzasadnione ubieganie się o zwrot kosztów uczestnictwa więcej niż dwóch prawników, a w każdym razie strona nie przedstawiła wyjaśnienia, dlaczego tym razem miałoby być inaczej. Wreszcie sędzia ocenił, że przedstawione mu zestawienie kosztów nie jest zbyt szczegółowe i trudno było mu właściwie dostrzec, na jakie czynności było przeznaczone 1 481,5 godzin pracy prawników.

Biorąc to wszystko pod uwagę sędzia stwierdził, że w jego ocenie racjonalne uzasadnienie miała mniej więcej połowa zafakturowanego czasu pracy prawników oraz połowa wypłaconych im wynagrodzeń. To doprowadziło go do konkluzji, iż za rozsądnie wydaną kwotę na koszty procesu należy uznać jedną czwartą wyliczonej. Dlatego nakazał, by przegrany zapłacił stronie zwycięskiej w sumie 425 tys. funtów.

Opracowanie: Ireneusz Walencik

i.walencik@rynekprawniczy.pl