Domański Zakrzewski Palinka w sprawie państwowej kary dla prywatnej telewizji

447

Kancelaria Domański Zakrzewski Palinka poinformowała na swojej stronie internetowej, iż jej prawnicy reprezentowali stację telewizyjną TVN w postępowaniu administracyjnym prowadzonym przez Krajową Radę Radiofonii i Telewizji w sprawie finansowego jej ukarania za naruszenie przepisów ustawy o radiofonii i telewizji.

Przewodniczący KRRiT uchylił 11 stycznia 2018 r. decyzję z 11 grudnia 2017 r. w sprawie nałożenia na TVN ustawowej kary pieniężnej w wysokości 1,479 mln zł.

O nałożeniu kary  

KRRiT podjęła 7 grudnia 2017 r. uchwałę upoważniającą jej przewodniczącego do wydania decyzji o nałożeniu takiej kary na spółkę TVN – nadawcę programu telewizyjnego TVN24.

Po przeprowadzeniu postępowania dotyczącego sposobu relacjonowania w programie TVN24 wydarzeń w Sejmie i pod Sejmem w dniach 1618 grudnia 2016 r., rada stwierdziła, iż spółka TVN naruszyła artykuł 18 ust. 1 i 3 ustawy o radiofonii i telewizji poprzez propagowanie w audycjach emitowanych w tym czasie w programie   działań sprzecznych z prawem i sprzyjanie zachowaniom zagrażającym bezpieczeństwu.

W uzasadnieniu uchwały o ukaraniu stwierdzono, iż propagowanie to „polegało na zachęcaniu widzów do udziału w zgromadzeniu przed budynkiem Sejmu RP, nieinformowaniu widzów o rozwiązaniu przez Policję zgromadzenia przed Sejmem RP, jednostronnym prezentowaniu wydarzeń poprzez dobór zapraszanych do studia komentatorów i gości, fałszywym przedstawianiu wydarzeń sprzed gmachu Sejmu RP poprzez manipulowanie obrazem i brak niezwłocznego sprostowania informacji nieprawdziwych”. Ponadto propagowano bezprawne blokowanie sali plenarnej Sejmu przez grupę posłów, które uniemożliwiało prowadzenie obrad, jako legalny i dopuszczalny środek politycznego sprzeciwu.

Przewodniczący KRRiT nie znalazł podstaw do zastosowania art. 189f kodeksu postępowania administracyjnego, wedle którego organ administracji publicznej odstępuje od nałożenia administracyjnej kary pieniężnej i poprzestaje na pouczeniu, jeżeli waga naruszenia prawa jest znikoma, a strona zaprzestała jego naruszania.

Wysokość kary, zgodnie z art. 53 ust. 1 ustawy o radiofonii i telewizji, została ustalona w oparciu o przesłankę rocznego przychodu nadawcy, osiągniętego w 2016 r. Górna granica kary wynosiła 147,9 mln zł. Kara wymierzona stanowiła 1 promil przychodu nadawcy osiągniętego w 2016 r. i 1 proc. maksymalnej wysokości ustawowej.

Po ogłoszeniu kary TVN stwierdziła, że nie zgadza się z nią, uważając za nieuzasadnioną i zapowiedziała złożenie odwołania. Spółka przekazała KRRiT dodatkowe wyjaśnienia w sprawie stawianych jej  zarzutów.

Głos Ameryki i odpowiedź z Polski

Kara dla TVN została oceniona krytycznie w niektórych środowiskach i przez niektóre organizacje, a także media krajowe i zagraniczne. KRRiT zarzucano atak na wolność słowa i próbę zastraszenia dziennikarzy.

Głos w sprawie zabrał także Departament Stanu Stanów Zjednoczonych (TVN jest własnością amerykańskiego koncernu telewizyjnego Scripps Networks Interactive, który już wkrótce zostanie przejęty przez innego amerykańskiego potentata – Discovery Communications).  Rzeczniczka departamentu wyraziła zaniepokojenie „decyzją Polski, by ukarać grzywną prywatnego nadawcę telewizyjnego TVN za rzekome stronnicze relacjonowanie demonstracji przed parlamentem w grudniu minionego roku”, która „zdaje się podważać niezależność mediów w Polsce”.

W odpowiedzi na tę ocenę KRRiT stwierdziła, iż to nie stronniczość TVN zadecydowała o nałożeniu kary. Zdaniem rady, stacja ma prawo sympatyzować z opozycją, „jednak relacje sprawozdawców mogły podsycać agresję prowadzącą do tragicznych w skutkach wydarzeń, jakie miały już miejsce w niedalekiej przeszłości”.

Kara, zdaniem KRRiT, jest niska, ale ma być dla nadawcy „czytelnym sygnałem, by działał w poczuciu odpowiedzialności za słowo” i „raczej obniżał temperaturę sporu w społeczeństwie niż ją podsycał, zwłaszcza w trudnych dla tego społeczeństwa momentach konfrontacji poglądów, co nieuchronnie niesie ze sobą demokracja”.

O „mrożącym efekcie” kary

W odpowiedzi na krytykę decyzji o karze KRRiT podjęła poufne rozmowy ze spółką TVN, w celu znalezienia innego rozwiązania.

Poza tym przewodniczący rady Witold Kołodziejski 5 stycznia 2018 r. spotkał się z przedstawicielami środowisk dziennikarskich, społecznych i biznesowych, którzy zabierali głos w sprawie grudniowej decyzji rady. Według relacji z tego spotkania opublikowanej na stronie internetowej KRRiT, Marek Frąckowiak z Izby Wydawców Prasy mówił, że wydawcy obawiają się „efektu mrożącego” tej kary, choć ”być może jest to zupełny przypadek, że akurat pierwsza tak wysoka i poważna kara dotyczy stacji ostro krytykującej obecny rząd”. Wyraził nadzieję, że „spotkanie będzie początkiem przekonania wszystkich, że był to swoisty wypadek przy pracy, a nie celowe działanie na zastraszenie”.

Także Krzysztof Bobiński z Towarzystwa Dziennikarskiego ocenił, że przerzucanie problemu, że mogło dojść do przelewu krwi z winy TVN24 może spowodować efekt mrożący, to znaczy dziennikarze będą bali się relacjonować wydarzenia w obawie przed odpowiedzialnością.

Wojciech Borowik, prezes Stowarzyszenia Wolnego Słowa, podkreślił, że zdania organizacji czy opinii publicznej w kwestii interpretacji stanowiska KRRiT i jego uzasadnienia mogą być podzielone. Zaapelował jednak do przewodniczącego rady o cofnięcie decyzji o karze. Znaczyłoby to, że KRRiT zasygnalizowała problem, ale intencją jej działania nie było wywołanie „efektu mrożącego”. Z kolei Tomasz Truskawa ze Stowarzyszenia Wolnego Słowa wyraził opinię, że każde administracyjne wkraczanie w nieprecyzyjną materię wolności słowa, zawsze będzie wywoływało sprzeciwy. Celowe byłyby dialog, dyskusja i dochodzenie do pewnych wspólnych ustaleń, a następnie pilnowanie ich respektowania.

Marek Sowa z Amerykańskiej Izby Handlowej ocenił, że karanie stacji telewizyjnej za relację na żywo, ma nie tylko „efekt mrożący”, ale jest wyjątkowym przypadkiem w demokratycznej Polsce, niezrozumiałym dla uczestników rynku mediów oraz dla dużej części opinii publicznej w kraju. Zaapelował do przewodniczącego KRRiT o zmianę lub uchylenie tej decyzji z powodów przytoczonych przez spółkę TVN w dodatkowo złożonych wyjaśnieniach, ale także ze szczególnym uwzględnieniem interesu społecznego.
 
Piotr Kładoczny z Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka ocenił, że TVN jest opozycyjnie nastawiona do władz publicznych w Polsce. Dlatego jeżeli KRRiT zależy na uznaniu, że jest organem bezstronnym, ale także w interesie społecznym i pluralizmu mediów, powinna wycofać się z tej kary. Mogłoby to zlikwidować, a przynajmniej ograniczyć efekt mrożący.

Andrzej Maślankiewicz ze Stowarzyszenia Dziennikarzy RP, opowiedział się za upublicznieniem raportu eksperckiego, który miał być podstawą do ukarania TVN. Zasugerował zakończenie przez KRRiT tego sporu wycofaniem się z decyzji.

Elżbieta Ruman z warszawskiego oddziału Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich stwierdziła natomiast, że pokazywanie w tamtym czasie  nawoływania do organizowania Majdanu pod Sejmem i blokowania mównicy sejmowej jako narzędzia demokracji, jest całkowicie nie do przyjęcia i może podlegać karze.

Krzysztof Skowroński, prezes SDP, mówił że stowarzyszenie uważa że „TVN poszedł z fałszywymi sztandarami i fałszywą narracją na barykadę i chciał na barykadę wyprowadzić ludzi”, po to, żeby „sparaliżować funkcjonowanie państwa, podważyć wcześniejsze wybory”. Podkreślił jednak, że administracyjne karanie za to, co zostało powiedziane, powinno zostać zawieszone.

Jolanta Hajdasz, wiceprezes SDP i dyrektor Centrum Monitoringu Wolności Prasy, podziękowała KRRiT za podjęcie tematu odpowiedzialności mediów za publikowane treści. Stwierdziła że były przesłanki do tego, by tak surowo potraktować telewizję TVN, choć postępowała ona nieświadomie, starając się „w ich pojęciu” robić rzetelny program.

O zdjęciu kary

Przewodniczący KRRiTpo zapoznaniu się ze stanowiskami strony społecznej oraz dodatkowych analizach i argumentach przedstawionych przez nadawcę”, na podstawie art. 155 kodeksu postępowania administracyjnego, uchylił 11 stycznia 2018 r. grudniową decyzję w sprawie nałożenia na TVN kary finansowej.

Wskazany artykuł mówi, iż ostateczna decyzja administracyjna może być za zgodą strony uchylona przez organ administracji  publicznej, który ją wydał, jeżeli nie sprzeciwiają się temu inne przepisy i przemawia za tym interes społeczny lub słuszny interes strony.

Ireneusz Walencik

i.walencik@rynekprawniczy.pl