Psy mogą mieć teraz swoich adwokatów w sądzie (w Ameryce)

81
Desmond - pies, od którego imienia wzięła nazwę ustawa

Zwierzęta domowe dręczone w amerykańskim stanie Connecticut mogą liczyć na wsparcie swoich prawników podczas procesów ich oprawców. Od jesieni 2016 r. pozwala na to specjalna ustawa „Desmond’s Law” nazwana tak od imienia psa, którego zamęczył zdegenerowany posiadacz. Stało się to impulsem dla obrońców praw zwierząt z grona członków stanowej legislatury do uchwalenia przepisów dających im „głos w procesie” w postaci reprezentacji prawnika.

Na początku czerwca 2017 r. w jednym z tamtejszym sądów po raz pierwszy wypróbowano w praktyce nowe przepisy, które pozwalają sędziom wyznaczać oficjalnych adwokatów zwierząt domowych w procesach o znęcanie się nad nimi, na wzór regulacji obowiązujących w sprawach dotyczących znęcania się przez rodziców nad dziećmi.

To pierwsze tego rodzaju ustawodawstwo w Stanach Zjednoczonych, o ile nie na świecie. Jak doszło do jego uchwalenia?

Ustawa Desmonda

Kilka lat temu mieszaniec pitbulla i boksera o imieniu Desmond został oddany do schroniska przez właścicielkę, którą niepokoiło, że pies jest zazdrosny o jej małe dziecko. Wkrótce potem były przyjaciel (boyfriend) kobiety, z którym gwałtownie zerwała, odnalazł psa i wziął go ze schroniska. Ów okrutnik głodził go i bił, aż w końcu udusił. Aresztowano go, wytoczono mu proces w sądzie, podczas którego przyznał się do winy. Oskarżyciel żądał, by wsadzić go okresowo za kraty, ale obrońca wywalczył, że sąd orzekł wobec niego tzw. środki wolnościowe w ramach programu resocjalizacji. Oznaczało to, że po przejściu bez wpadki okresu próby jego skazanie zostanie zatarte.

Taki przebieg sprawy oburzył kochających zwierzęta mieszkańców Connecticut, w tym ich przedstawicieli w stanowej izbie legislacyjnej, którzy znali sprawę z mediów. Doprowadzili do uchwalenia „ustawy Desmonda”. Ma ona zapewnić sądom lepsze możliwości wymierzania sprawiedliwości sprawcom przestępstw popełnianych wobec zwierząt. Sędzia może podczas procesu takiej osoby, z urzędu lub na żądanie np. prokuratora, powołać adwokata dla zwierzęcia domowego – psa czy kota, jako dodatkowej strony w procesie, której zadaniem jest pomagać w sądzeniu. Taki prawnik reprezentuje przed sądem tyleż samo interes i prawa zwierzęcia jako istoty pozbawionej głosu, co również wymiaru sprawiedliwości. Ma np. wykonywać czynności, na które samemu oskarżycielowi może zabraknąć czasu podczas procesu. Chodzi m.in. o zbieranie informacji chociażby poprzez rozmowy z weterynarzami czy innymi świadkami. W trakcie procesu adwokat zwierzęcia może zabierać głos, przedstawiać swoje stanowisko, coś w rodzaju niewiążącej rekomendacji dla sędziego.

Psi adwokat w akcji

Ustawę przygotowała Jessica Rubin, profesor Uniwersytetu w Connecticut, ekspert w sprawach prawa ochrony zwierząt.

– Wszędzie jest problem nadmiernie obciążonych sądów, które, co zrozumiałe, przy ograniczonych zasobach priorytetowo traktują sprawy ludzi, a nie zwierząt. Oto sposób, aby im pomóc – powiedziała Associated Press.

Rubin jest jedną z ośmiu osób w stanie, którzy zostali uznani za adwokatów (rzeczników) zwierząt i którzy mają uprawnienia, by stawać przed sądem w ich imieniu. To wolontariusze – w większości studenci prawa.

Sędziowie wyznaczyli dotychczas adwokatów dla zwierząt w pięciu sprawach. Na początku czerwca pierwszy z nich wystąpił w sądzie. Studentka uniwersyteckiej szkoły prawa Taylor Hansen przemawiała w imieniu trzech psów rasy pitbull, których właściciel był oskarżony o wykorzystywanie ich do walk (dogfighting). W sądzie szczegółowo opisała przemoc, jakiej doświadczały psy, rany odniesione w pojedynkach (jeden z nich musiał zostać uśpiony). Twierdziła, że ich opiekun nie powinien być dopuszczony do tego samego programu resocjalizacyjnego, co wcześniej właściciel Desmonda. Wnioskowała o rozpoczęcie jego procesu, jednak sąd nie zgodził się, ponieważ nie był on wcześniej karany. Sędzia zaaprobował jednak kilka innych sugestii adwokata psów. Zakazał temu człowiekowi kontaktu z zwierzętami przez następne dwa lata i w okresie próby nakazał wykonywanie prac społecznych, jednak nie przy psach.

Dobro zwierząt prawem człowieka  

Nowe przepisy stanu Connecticut wpisują się w najnowszy trend amerykańskiego prawodawstwa, które coraz poważniej traktuje dobrostan zwierząt. W styczniu 2017 r. na Alasce przyjęto regulację, która nakazuje sędziom uwzględniać dobre samopoczucie psów i kotów przy rozstrzyganiu spraw rozwodowych ich właścicieli. Choć sędziowie w całych Stanach Zjednoczonych mogą oczywiście rozważać tę kwestię przy orzekaniu rozwodów, to Alaska jest pierwszym stanem, w którym ich do tego zobowiązano.

A w 2016 r. Federalne Biuro Śledcze zaczęło gromadzić dane o przestępstwach znęcania się nad zwierzętami w taki sam sposób, w jaki zbiera dane na temat zabójstw, podpaleń i napadów na ludzi.

Także szkoły prawa (law schools) w Stanach Zjednoczonych oferują coraz więcej kursów prawa ochrony zwierząt  ​w 2000 r. prowadziło je zaledwie dziewięć, podczas gdy w 2015 r. takie zajęcia odbywały się w aż 151.

Opracowanie: Ireneusz Walencik

i.walencik@rynekprawniczy.pl