KKLW: Po fuzji klienci dostrzegli większy potencjał naszej kancelarii

693

Warszawskie kancelarie Kurzyński Kosiński Łyszyk i Wspólnicy oraz Wierzbicki Adwokaci i Radcowie Prawni ogłosiły w kwietniu 2017 r., iż połączyły się w jedną, która działa pod nazwą KKLW Kurzyński Kosiński Łyszyk Wierzbicki.

Poniżej publikujemy wywiad „Rynku Prawniczego” na temat fuzji z trzema starszymi partnerami kancelarii KKLW radcą prawnym Michałem Kurzyńskim, adwokatami Jackiem Kosińskim i Przemysławem Wierzbickim.

„Rynek Prawniczy”: Kto był inicjatorem tego połączenia, kto kogo wybrał?

 Michał Kurzyński: Rozmowy z naszej strony rozpoczął Krzysztof Łyszyk, jeden ze wspólników dawnej kancelarii KKLW.

Krzysztof i ja od bardzo dawna znamy się z Przemysławem Wierzbickim, bo niegdyś pracowaliśmy razem w kancelarii Wierzbowski Eversheds. Współpracując przy kolejnym przetargu dostrzegliśmy, że kompetencje naszych kancelarii uzupełniają się i pojawił się pomysł, żeby spróbować wspólnie działać.

„Rynek Prawniczy”: Czyli jeśli chodzi o pomysł połączenia to od początku w grę wchodziły te dwie konkretne kancelarie?

Michał Kurzyński: Nie szukaliśmy wcześniej nowych partnerów, ponieważ nie czuliśmy takiej potrzeby, dobrze radząc sobie na rynku. Z drugiej strony jednak coraz częściej dochodzi do koncentracji firm prawniczych. Porozumieliśmy się dość szybko od pierwszego do ostatniego słowa upłynęło parę miesięcy.

„Rynek Prawniczy”: Ale na tej decyzji nie zaważył taki element, że po połączeniu nie trzeba będzie zmieniać skróconej nazwy?

Michał Kurzyński: To był akurat przypadek.

 Jacek Kosiński: Odchodzimy od pełnych nazwisk w nazwie kancelarii, aby budować rozpoznawalną i łatwo zapamiętywaną przez klientów markę pokazującą jakość usług.      

Michał Kurzyński: Bywały takie sytuacje na rynku, że kancelarie chciały się łączyć, ale strony nie mogły się porozumieć co do nazwy, bo nazwiska były ważną kwestią ambicjonalną.

„Rynek Prawniczy”: Co to będzie teraz za firma, ta nowa KKLW? Czy ma to być suma dotychczasowych kancelarii, czy może iloczyn?

Jacek Kosiński: Na pewno będzie to coś więcej niż suma.

wierzbicki-przemysław

Przemysław Wierzbicki: Liczymy na naturalny efekt synergii, choćby z tego powodu, że dotychczas były to kancelarie o wyspecjalizowanym profilu. Teraz możemy podejmować się zleceń, po które przed połączeniem nie sięgnęlibyśmy z braku kompetencji i ludzi.

Michał Kurzyński: Rozszerza się skala naszej ekspertyzy, co oznacza, że możemy zwiększyć zakres obsługi dotychczasowych klientów, ale oczywiście rośnie nam także apetyt na pozyskiwanie nowych.

Przemysław Wierzbicki: Sama wiadomość o połączeniu spowodowała reakcję klientów, którzy widząc, że tworzymy większą organizację, mamy szersze kompetencje, zwracają się z zapytaniami ofertowymi dotyczącymi większych projektów, np. wymagających zaangażowania 15 prawników. To jest właśnie ta korzyść, którą widzimy w połączeniu.

„Rynek Prawniczy”: Czyli już zostało pokazane na rynku, że oto jest stary-nowy gracz, który teraz może więcej.

Jacek Kosiński: Informacja poszła i mamy odzew z rynku klienci dostrzegają większy potencjał naszej firmy.

Michał Kurzyński: Oczywiście zawczasu ich poinformowaliśmy o tym, że się łączymy, żeby nie dowiadywali się z prasy, więc odbiór jest naprawdę bardzo dobry.

„Rynek Prawniczy”: Czyli poczuliście się w obowiązku poinformować klientów o fuzji? Czy to wynikało z chęci uniknięcia kłopotów związanych z potencjalnymi konfliktami interesów?

Michał Kurzyński: Poinformowaliśmy ich dlatego, że prawnik to usługodawca, do którego trzeba mieć zaufanie – z szacunku do klientów wystosowaliśmy do nich osobiste listy, żeby poczuli się odpowiednio potraktowani.

Jacek Kosiński: W nasz zawód zaufania publicznego wpisana jest bliższa relacja z klientem – świadczymy mu pomoc prawną, więc jest to naturalne.

Michał Kurzyński: Z drugiej strony chcieliśmy pokazać, że po połączeniu nasza obsługa będzie jeszcze lepsza niż dotychczas. Fuzja sprawia też, że proceduralna strona działania naszej firmy musi stać się bardziej sformalizowana niż dotychczas.

„Rynek Prawniczy”: To wyzwanie związane z większą skalą zarządzania. A kto właściwie będzie zarządzał teraz kancelarią?

Michał Kurzyński: To nie jest jeszcze postanowione. Każdy z nas jest bardzo aktywny zawodowo, więc skupienie w jednym ręku zarządzania, oprócz pewnego rodzaju prestiżu, oznacza przede wszystkim dodatkowe obowiązki. Zdajemy sobie jednak sprawę, że zarządzanie zespołem liczącym ponad 30 osób stawia nowe wymagania i musimy im sprostać.

Jacek Kosiński: Jesteśmy w przededniu podjęcia decyzji organizacyjnych.

„Rynek Prawniczy”: Jak panowie rozmawiali o połączeniu to pewnie też o tym, jaki ma być jego cel, scenariusz na przyszłość? Czy w zamyśle jest dalej rozbudowywać firmę, czy na następne kilka lat ustabilizować ją właśnie na poziomie 30 paru prawników i robić swoje? Teraz jest dosyć duży ruch na rynku, są kancelarie z grupy średnich, które próbują się rozpychać, rosną, część zachodnich sieciówek zaś ewidentnie się kurczy.  

Jacek Kosiński: Nie myślimy o liczbach, jako celu samym w sobie, choć na pewno chcemy się rozwijać, ale tylko po to, by dostarczać usługi najwyższej jakości.    

Przemysław Wierzbicki: Powinniśmy uwzględniać to, że klienci lubią mieć w pewnych zakresach komplementarną obsługę. Druga kwestia to wyławianie talentów prawniczych. Chcielibyśmy mieć najlepszych ludzi i ofertę rozwoju dla nich, stwarzać miejsca dla prawników z nowymi kompetencjami.

Michał Kurzyński: Połączenie daje nam więcej miejsca dla nowych, także młodych ludzi. Mamy większy potencjał i możemy inwestować w nowe praktyki. Mniejsze kancelarie mają mniej inwestycyjnej siły i to jest bariera ich rozwoju.

„Rynek Prawniczy”: Ale to takie trudne teraz, kiedy na rynku jest tylu prawników?

Jacek Kosiński: Ale naprawdę niewielu jest dobrych, czyli potrafiących myśleć abstrakcyjnie, twórczo.

Michał Kurzyński: Rzemiosła prawniczego możemy ich nauczyć, ale umiejętności logicznego myślenia, wyciągania wniosków powinni nauczyć się na studiach. Niestety w wielu przypadkach tak nie jest.

„Rynek Prawniczy”: Jako podmioty, które poddały się połączeniu, czy czują panowie, że płyną w głównym nurcie konsolidacji rynkowej, czy raczej widzicie siebie jako prekursorów? Ostatnio było trochę takich fuzji, a kiedyś każdy pilnował swojego biznesu, swojego nazwiska w tym biznesie i pozycji jako właściciela i menedżera. „Moje” było ważniejsze od „nasze”.  

Jacek Kosiński: To problem polskiej mentalności. Ale mam wrażenie, że prowadzenie większej kancelarii wymusza przejście od „moje” w stronę „nasze”, w stronę tego, co jest wspólne. To naprawdę zwiększa możliwości, im więcej kancelarii będzie to widzieć, tym więcej będzie myślało o łączeniu się. Jeśli więc nie jesteśmy w awangardzie, to na pewno w głównym nurcie, który będzie się rozszerzał, będzie przyspieszał.

Przemysław Wierzbicki: To ciekawy moment na rynku. Po jego burzliwym i łatwym rozwoju w latach 90. ubiegłego stulecia, w nowym tysiącleciu biznes stał się trudniejszy. Zamiast wielkich projektów dominowały zlecenia średnie. Pojawiło się zjawisko wychodzenia jednostek czy zespołów z dużych kancelarii i tworzenia butików. Rynek był głodny specjalistycznych porad, których nie dostawał w dużych kancelariach. Im bowiem zależy na obsługiwaniu wielkich, standardowych projektów, z których żyją. A teraz pojawili się klienci, który szukają firm prawniczych do bardziej skomplikowanych przedsięwzięć średniej skali. Butiki mają wybór: albo szklany sufit kancelarii eksperckiej, albo konsolidacja w firmach średniej wielkości. Wydaje się naturalne, że stoimy w obliczu integracyjnego etapu w rozwoju rynku. Nie chcieliśmy być tymi, którzy przystąpią do niego na końcu.

Michał Kurzyński: Nie jesteśmy pionierami, ale na pewno w czołówce tych, którzy dostrzegli taką prawidłowość na rynku. Też przeszliśmy ewolucję od „moje” do „nasze”. Teraz musimy tak przygotować strukturę firmy, aby nie pojawił się w niej szklany sufit dla naszych młodych prawników, którzy chcą się rozwijać. Żeby widzieli przed sobą ścieżkę kariery otwartą drogę do partnerstwa. I też mogli mówić o tej kancelarii, że jest również „ich”.

Rozmawiał Ireneusz Walencik

*****

W maju 2017 r. nowa kancelaria KKLW poinformowała o przyjęciu do zespołu dwóch nowych prawników. Są to Mariusz Domagała i Wojciech Kowalczuk.

(www.linkedin.pl)
(www.linkedin.pl)

Mariusz Domagała specjalizuje się w prawie cywilnym, handlowym i podatkowym. Obsługiwał restrukturyzacje spółek i grup kapitałowych oraz fuzje i przejęcia. Doradzał też w kwestiach optymalizacji podatkowej. W KKLW zasilił praktykę prawa korporacyjnego oraz fuzji i przejęć.

Wcześniej przez prawie dziewięć lat pracował w kancelarii GWW Grynhoff i Partnerzy. Przez trzy lata był także wewnętrznym konsultantem podatkowym w firmie Netia.

Jest radcą prawnym, absolwentem Wydziału Prawa i Administracji Uniwersytetu Adama Mickiewicza w Poznaniu (2008).

(www.linkedin.pl)
(www.linkedin.pl)

Wojciech Kowalczuk specjalizuje się w prawie nieruchomości, prawie transportowym, cywilnym, handlowym oraz procesach sądowych. Doradzał właścicielom i zarządcom centrów handlowych, biurowców oraz centrów logistycznych. Dołączył do zespołu nieruchomości, inwestycji budowlanych oraz infrastruktury.

Wcześniej przez prawie trzy lata pracował w kancelarii Windmill Gąsiewski & Roman i przez 3,5 roku był wspólnikiem w KK Legal Kondziela & Kowalczuk z Gdyni.

Jest radcą prawnym, absolwentem studiów prawniczych na Uniwersytecie Gdańskim (2007).

Ireneusz Walencik

i.walencik@rynekprawniczy.pl