Robert Gawałkiewicz: Chcemy obsługiwać sprawy najtrudniejsze

1575

„Rynek Prawniczy” rozmawia z Robertem Gawałkiewiczem, który od 1 stycznia 2017 r. jest partnerem zarządzającym w kancelarii Sołtysiński Kawecki & Szlęzak.

„Rynek Prawniczy”: Jak się zostaje partnerem zarządzającym w kancelarii Sołtysiński Kawecki & Szlęzak? Wybrali Pana partnerzy, ale czym ich do siebie przekonał?

Robert Gawałkiewicz: W 25-letniej historii naszej kancelarii jubileusz ten obchodziliśmy hucznie w ubiegłym roku jestem dopiero drugim partnerem zarządzającym. Pierwszym był mój poprzednik dr Rudolf Ostrihansky. Do połowy lat dwutysięcznych nie było w ogóle takiej funkcji. Nie była ona potrzebna. Do tego czasu poszczególne praktyki rozwijały się samodzielnie i były zarządzane przez kierujących nimi partnerów. Dopiero w drugiej połowie pierwszej dekady nowego tysiąclecia pojawiła się potrzeba, by ktoś zarządzał firmą i jej rozwojem całościowo. Dr Rudolf Ostrihansky pełnił tę funkcję z sukcesem przez kolejnych osiem lat. To szmat czasu i w gronie wszystkich partnerów uznaliśmy, że przyszedł czas na zmianę. W kancelarii dokonuje się zmiana pokoleniowa – jej założyciele, wpisani w nazwie kancelarii, uznali, że czas zejść z pierwszej linii, deklarując, iż przyszedł czas na młodszych kolegów. Dziś wszystko wokół przyspiesza, zmienia się sposób działania firm prawniczych, ale i zewnętrzne otoczenie kancelarii. Te wszystkie okoliczności doprowadziły do tego, że zostałem wybrany przez kolegów na nowego partnera zarządzającego.

Do kultury organizacyjnej naszej kancelarii należy podejmowanie najważniejszych decyzji drogą konsensusu wszystkich partnerów. Tak też było z powołaniem mnie na to stanowisko. Koledzy mi je zaproponowali, zgodziłem się i wybrali mnie przez aklamację, co było dla mnie dużym wyrazem zaufania ze strony kolegów, jak i dało mi wiele osobistej satysfakcji. Nie trzeba było w każdym razie długotrwałych procedur ani wyborów. Ustaliliśmy, że moja kadencja potrwa dwa lata, więc wiem, ile przede mną czasu na intensywną pracę związaną z zarządzaniem całą firmą.

„Rynek Prawniczy”: Kampanii wyborczej nie było, ale musiał Pan jakoś wcześniej pokazać kolegom swoje menedżerskie doświadczenie. Czy będzie Pan łączył dotychczasową praktykę prawniczą z zarządzaniem?   

Robert Gawałkiewicz: Takie przyjęliśmy założenie. Mój poprzednik w całości poświęcił się zarządzaniu kancelarią, jednak starał się utrzymać kontakt z praktyką, uczestnicząc w procesach inwestycyjnych i arbitrażowych. W tamtym okresie miał sporo pracy organizacyjnej. Jednak sytuacja, w której partner zarządzający w pewnym zakresie kontynuuje działalność prawniczą, ma rozliczne walory, aczkolwiek nie jest to łatwe. Nie jest to funkcja dożywotnia, więc dobrze zachować kontakt z praktyką. Tak jest też w kancelariach z Europy Zachodniej czy Stanów Zjednoczonych – wiedząc, czym zajmują się koledzy, łatwiej ich wspierać z pozycji menedżerskiej i koordynować ich działalność. To też kwestia autorytetu u kolegów, którzy wiedzą, że ten, kto zarządza firmą, sam się udziela nadal jako czynny prawnik, doradzając klientom firmy i mając z nimi realny kontakt. Myślę, że na praktykę prawniczą będę poświęcał od 20 do 40 proc. swojego zaangażowania w kancelarii. Pozostały czas przeznaczony będzie na pozyskiwanie klientów i kontakt z nimi, business development, działalność marketingową, zarządzanie sprawami firmy itp. W swej działalności jako partner zarządzający będę także korzystał ze wsparcia i rad tzw. Komitetu Zarządzającego, w skład którego wchodzi czterech partnerów.

„Rynek Prawniczy”: Specyfiką biznesu prawniczego jest to, że prowadzą go sami prawnicy, a nie zawodowi menedżerowie.

Robert Gawałkiewicz: Ja jestem prawnikiem transakcyjnym i od lat kieruję naszą praktyką w zakresie corporate/M&A. Specjaliści z tej dziedziny mają z reguły najwięcej doświadczenia biznesowego, ponieważ w swojej pracy mają najbliższy kontakt z biznesem. Wiedzę o nim zdobywają w praktyce, w codziennych relacjach z przedsiębiorcami. Ponadto w naszej strukturze mamy też dyrektora zarządzającego, który czuwa nad sprawnym i efektywnym działaniem całej administracji, włącznie z finansami firmy.

„Rynek Prawniczy”: Pracuje Pan już 22 lata w tej kancelarii. To kawał czasu. Czy mógłby Pan opisać, jak ona się zmieniała, rozwijała? Można powiedzieć, że dzisiaj to potężna fabryka prawnicza.

Robert Gawałkiewicz: Mamy obecnie około 135 prawników i cały czas stopniowo i organicznie rośniemy. Razem z pracownikami wsparcia biznesu i administracją jest nas ponad 220 osób – w głównej siedzibie w Warszawie i trzech biurach w Poznaniu, Katowicach i Wrocławiu. To jest oczywiście spora organizacja, która wymaga na co dzień rozsądnego zarządzania i koordynacji.

Na przestrzeni lat kancelaria oczywiście ewoluowała. Przez pierwsze pięć lat działalności zatrudnienie w niej znalazło około 20 prawników. Obsługiwaliśmy transformację polskiej gospodarki i na tym się koncentrowaliśmy, był to czas intensywnych przemian ekonomicznych, a reszta działa się niejako w sposób spontaniczno-organiczny. To się zaczęło zmieniać na przełomie tysiącleci. Rozwój stawał się coraz bardziej uporządkowany, zaczęliśmy o nim myśleć, organizować się w praktyki. Nie mieliśmy żadnych wzorów czy gotowych rozwiązań, jak choćby nasi koledzy z polskich biur międzynarodowych kancelarii sieciowych. Wszystko przerabialiśmy na własnej skórze.

Wówczas podjęliśmy także rozmowy na temat aliansu z jedną z renomowanych międzynarodowych kancelarii, która rozważała wejście na polski rynek. Mieliśmy zresztą kilka takich ofert. Po wewnętrznych dyskusjach partnerzy ostatecznie zdecydowali, że powinniśmy pozostać kancelarią niezależną, a utraty tego statusu obawialiśmy się tak samo, jak ewentualnej utraty naszych klientów w wyniku możliwych konfliktów interesów. Klienci to główne aktywo każdej kancelarii. To był drugi po założeniu kancelarii kluczowy moment w jej historii. Z perspektywy upływu czasu uważamy, że ta droga okazała się słuszna w naszym przypadku. Chcemy pozostać polską wiodącą i niezależną kancelarią. Jednocześnie oczywiście bardzo dbamy o nasze międzynarodowe kontakty i relacje na najważniejszych rynkach prawniczych i biznesowych poza Polską, w tym w naszym regionie Europy ŚrodkowoWschodniej.

„Rynek Prawniczy”: Gros kancelarii, które zbudowały się na transformacji gospodarczej dzisiaj nadal rządzi na rynku.

Robert Gawałkiewicz: W przypadku naszej kancelarii to utrwalenie pozycji nie wynikało tylko z owego kapitału początkowego, jakim był aktywny udział w przemianach gospodarki w latach 90. ubiegłego wieku. Nie można zapomnieć o osobach naszych założycieli, z ich unikalnym doświadczeniem i pozycją zawodową, którzy stworzyli podwaliny tej firmy. Zebrali wokół siebie swoich najzdolniejszych studentów i młodych prawników. To z kolei przyciągało następne osoby, zespół się konsolidował i tworzył własną specyficzną kulturę, opartą na solidnej wiedzy i kulcie pracy. To był ten zaczyn. Potem były lata ciężkiej i intensywnej pracy. Trzeba też przyznać, że rynek prawniczy w Polsce w tamtym okresie był bardzo dynamiczny. Owe sprzyjające okoliczności wytworzyły dzisiejszy brand i pozycję tej firmy.

Były też lata trudniejsze, na przykład na początku lat dwutysięcznych, przed akcesją Polski do Unii Europejskiej, a także po wybuchu ogólnoświatowego kryzysu finansowego w drugiej połowie 2008 r. Nam udało się przetrwać te nieco gorsze czasy w dobrej kondycji dzięki temu, że nie ograniczaliśmy się tylko do obsługi wielkich projektów. Nasza działalność prawnicza miała zawsze uniwersalny charakter, to znaczy doradzaliśmy i doradzamy klientom we wszystkich aspektach ich działalności biznesowej, włącznie z obsługą podatkową. W coraz większym zakresie wspieramy ich także w sprawach rodzinnych, majątkowych, spadkowych czy sukcesji.

„Rynek Prawniczy”: Zarówno Sołtysiński Kawecki & Szlęzak, jak i pozostałe duże polskie kancelarie, tym się wyróżniają, że wychowują sobie prawników, a nie kupują ich na rynku.

Robert Gawałkiewicz: To nasz konserwatywny i długoterminowy sposób na rozwój zespołu, który cechuje duża integrity. Kupno na rynku specjalisty z klientami jest zapewne sposobem szybszym. Taki trend widać od pewnego czasu na rynkach zagranicznych, ale i w Polsce. Kiedyś podkupywano młodszych prawników, teraz dotyczy to partnerów, a nawet całych zespołów z portfelem klientów. To dlatego, że rynek usług prawniczych stał się bardzo konkurencyjny i tak po prostu walczy się i zdobywa klientów. Myśmy tak nie postępowali i do dzisiaj pracują z nami osoby, które są tu od bardzo wczesnego etapu swojej kariery. Oczywiście kilka osób odeszło z wyższych stanowisk, głównie zakładając własne kancelarie, kilka też przyjęliśmy na takie stanowiska. Dziś nie wykluczam, że w przyszłości będziemy intensywniej szukać na rynku prawników do obsługi pewnych bardzo specjalistycznych dziedzin wśród osób z eksperckim doświadczeniem. Jest coraz większa specjalizacja, poszukiwani są eksperci z wiedzą biznesową, branżową, ponieważ takich potrzebują klienci. Ale to nie będzie u nas codzienność czy standard działania, a raczej coś nadzwyczajnego. Ponieważ nie pasuje to do naszej spójnej kultury organizacyjnej. A jeśli chodzi o partnerów, to mamy ich chyba najwięcej w Polsce, bo 27. Oczywiście o zróżnicowanej randze i stopniu partycypacji w firmie. To w każdym razie powoduje, że nasze fundamenty są bardzo stabilne.

„Rynek Prawniczy”: To rozbudowane partnerstwo i oparcie na kolegialności jest właśnie specyfiką kancelarii?

Robert Gawałkiewicz: Stanowiska partnerskie oferowaliśmy najlepszym z naszego licznego grona specjalistów. To jest znak firmowy kancelarii, który pozwala nam wierzyć, że nadal mamy potencjał do rozwoju. Jak wspomniałem, doświadczamy zmiany pokoleniowej i dzięki takiej szerokiej ławce partnerów ona dokonuje się w sposób naturalnie łagodny i ewolucyjny.

„Rynek Prawniczy”: Czy stawia Pan sobie jakieś szczególne cele w tej kadencji? Obrona pozycji rynkowej, czy coś więcej? Na rynku dużo się dzieje. Czy to ma być okres „ciepłej wody w kranie” czy rewolucji, przyspieszenia?

Robert Gawałkiewicz: Czasy nie są takie, by popadać w samozadowolenie albo cieszyć się tym, co jest. Ale rewolucja nie jest nam potrzebna. Natomiast opowiadam się za drogą ewolucji, dostosowywanie się do zmian zachodzących na rynku jest pewnym wyzwaniem. To jest kancelaria o ugruntowanej pozycji rynkowej. Nasz rozpoznawalny brand  jest atutem, lecz w warunkach silnej konkurencji i jedno i drugie nie wystarczy, by wygrywać dziś w przetargach czy aukcjach na obsługę prawną.

Te zmiany rynkowe to przede wszystkim presja ze strony klientów na oferowanie korzystniejszych warunków finansowych i uzyskiwanie nie tylko tradycyjnych porad prawnych, ale konkretnych rozwiązań ich problemów, dostosowanych do specyfiki danego klienta i jego branży. Sama wiedza prawnicza zatem nie wystarcza, trzeba dobrze znać biznes klienta i jego potrzeby, jak i działać proaktywnie.

Do tego dochodzi rewolucja technologiczna, która zasadniczo zmienia warsztat i metody pracy prawników, jak i wymusza jeszcze większą efektywność. Jako kancelaria inwestujemy znaczne środki finansowe w nowe technologie i śledzimy światowe trendy, np. w zakresie big data czy tzw. sztucznej inteligencji.

Z kolei globalizacja zmienia sposób współpracy prawników z klientami. Dzisiaj wielkie transakcje przeprowadza się często z zagranicy, z udziałem międzynarodowych kancelarii. Jeśli chcemy je tutaj obsługiwać jako firma polska, to musimy budować i rozwijać współpracę z tymi kancelariami zagranicznymi, tak by właśnie z nami zechciały dzielić się tą pracą, i to też robimy.

„Rynek Prawniczy”: To problem krajowych kancelarii – cena niezależności. Nie ma zagranicznej centrali, ale i nie ma sieci. Trzeba sobie samu wyrobić kontakty.

Robert Gawałkiewicz: Nie brakuje globalnych kancelarii, które akurat w Polsce nie działają. Staramy się utrzymywać z nimi dobre relacje biznesowe. Niektóre z nich same tworzą różnego rodzaju alianse w Europie czy wręcz na świecie, żeby pokryć zasięgiem działania wszystkie istotne jurysdykcje, a Polska jest do nich zaliczana. Tworzą się grupy tzw. najlepszych przyjaciół (best friends) czy rozmaite networks. Staramy się brać w tym udział, jeździmy na rozliczne międzynarodowe konferencje i generalnie jesteśmy tutaj bardzo aktywni. Jesteśmy też uczestnikami szeregu międzynarodowych sieci niezależnych kancelarii i branżowych organizacji (np. w zakresie własności intelektualnej, prawa pracy, podatków).

„Rynek Prawniczy”: Czy kancelaria nastawia się na obsługę klientów zagranicznych, czy krajowych? Niektóre polskie firmy rozpoczęły już międzynarodową ekspansję. Mają doradców do wyboru: z kraju lub z zagranicy. Te wybory bywają różne. Czym takich klientów można zachęcić?

Robert Gawałkiewicz: Najlepszym rozwiązaniem jest miks klientów, bo pozwala pewnie stać na dwóch nogach. Nasza kancelaria historycznie obsługiwała bardzo wielu inwestorów z zagranicy. W coraz większym stopniu jednak obsługujemy też polski biznes i widzimy tutaj dla nas duży potencjał. Nie chcemy wdawać się w wojny cenowe i konkurować naszymi stawkami z innymi kancelariami, bo w dłuższej perspektywie byłoby to niekorzystne. Oszczędności musiałyby bowiem odbić się na jakości usług, której nie chcemy utracić, bo to jest jeden z rysów charakterystycznych naszej kancelarii. Ale oczywiście staramy się być bardzo efektywni w naszej pracy.

„Rynek Prawniczy”: Czy działalność państwowej kancelarii prawnej, w jaką przekształca się Prokuratoria Generalna Rzeczypospolitej Polskiej, zmieni rynek prawniczy, np. czy wpłynie na ceny usług kancelarii prywatnych?

Robert Gawałkiewicz: Może skutkować oczywiście jeszcze większą presją finansową na te kancelarie, które dotychczas pracują głównie przy sprawach dużych firm państwowych. To potężny sektor gospodarki. Z obsługi tych spółek Skarbu Państwa, ich wielkich przedsięwzięć, żyją dziś w dużej mierze kancelarie sieciowe. Prokuratoria może być ich naturalnym konkurentem. Cennik na usługi Prokuratorii może stać się też wyznacznikiem trendu stawek.

„Rynek Prawniczy”: Kancelaria Soltysiński Kawecki & Szlęzak obserwatorom zewnętrznym kojarzy się w szczególności z obsługą sektora handlowego i spożywczego – sieci hurtowni, restauracji, sklepów. Czy widzi Pan branże, w których chciałby zwiększyć jej zaangażowanie?

Robert Gawałkiewicz: We wspomnianym sektorze jesteśmy silni, ponieważ obsługujemy największych graczy od początku ich obecności na polskim rynku. Rośliśmy razem z nimi, znamy doskonale ich biznesy i obsługiwaliśmy mnóstwo ich transakcji.

Chcielibyśmy jeszcze mocniej wejść w branżę usług finansowych. Staramy się rozwijać doradztwo w energetyce, która właśnie jest domeną państwa, a poza tym szczególnie wymaga to znajomości branży, nie tylko prawa. Jesteśmy zaangażowani w obsługę sektora telekomunikacyjnomedialnego i trzymamy rękę na pulsie rewolucji technologicznej

Stawiamy też mocno na rozwój  usług compliance.  Intensywnie rozwija się nasz dział postępowań karnych, w którym dziś pracuje już ponad 20 prawników zajmujących się przestępstwami białych kołnierzyków, wewnętrznymi śledztwami w korporacjach, korupcją, cyberprzestępczością. Prowadzimy szkolenia i warsztaty dla naszych klientów z różnych dziedzin, np. prawa konkurencji, pracy i podatków.

Niejako samoistnie rozwinęła się wydzielona w 2016 r. praktyka private client, w której obsługujemy prywatne sprawy naszych klientów biznesowych oraz sprawy sukcesji w biznesie. Mamy poza tym bardzo silną praktykę procesową i arbitrażową, którą chcemy nadal rozwijać i widzimy tutaj duży potencjał.

„Rynek Prawniczy”: Objął Pan rządy w dobrej sytuacji. Koniunktura na rynku jest dobra, a nawet coraz lepsza.

Robert Gawałkiewicz: Dzisiaj tak, ale biznes prawniczy zależy od tego, co dzieje się w gospodarce, a ta jest coraz silniej powiązana z polityką, w której mamy wiele niewiadomych. Nas interesuje obsługa spraw najtrudniejszych, najbardziej skomplikowanych i wymagających. Mamy bogate doświadczenie w obsłudze spraw o charakterze międzynarodowym. Do tego jesteśmy stworzeni i najbardziej predestynowani, to nam też najbardziej odpowiada ze względu na ekspercki charakter kancelarii, skalę zgromadzonego doświadczenia, wiedzy i specjalizacji.

Rozmawiał Ireneusz Walencik

i.walencik@rynekprawniczy.pl