Kocur i Wspólnicy: Lepiej zreformować procedurę zamiast rozszerzać umowy procesowe

422
M. Kocur, J. Kieszczyński

Jak informował „Rynek Prawniczy”, Ministerstwo Rozwoju przygotowało koncepcję rozszerzenia możliwości zawierania umów procesowych w postępowaniach cywilnych porozumień między stronami, których postanowieniami mogłyby one znacząco modyfikować formalne kodeksowe reguły procesów cywilnych. Ma to być receptą na ich skrócenie.

W lipcu 2016 r. zarys koncepcji MR przekazało m.in. środowiskom prawniczym do tzw. pre-konsultacji. Zbiera w ten sposób opinie jeszcze przed opracowaniem konkretnego projektu.

Przedstawiamy komentarz w tej sprawie radcy prawnego Michała Kocura i adwokata Jana Kieszczyńskiego, prawników z warszawskiej kancelarii Kocur i Wspólnicy wyspecjalizowanej w obsłudze procesów sądowych.

kocur

Pomysł rozszerzenia zakresu umów procesowych w polskim postępowaniu cywilnym jest dobry. Naturalne wydaje się, że jest to rozwiązanie skierowane przede wszystkim do przedsiębiorców. Dopuszczenie umów procesowych w stosunkach konsumenckich stwarzałoby pole do nadużyć.

Wprowadzenie tego rozwiązania byłoby jednak eksperymentem, ponieważ nie ma pewności, że spotkałoby się z zainteresowaniem.

Jak bowiem stwierdzają sami pomysłodawcy w materiale MR, umowy procesowe mogłyby być zawierane przez strony przy umowie głównej albo już po wszczęciu postępowania, na etapie sporu. Dla praktyków jest jednak oczywiste, że nakłonienie dwóch stron na etapie sporu do jakichkolwiek uzgodnień jest trudne. Ewentualne negocjacje w tej materii byłyby tym trudniejsze, że uzgodnienia miałyby dotyczyć właśnie przebiegu tego sporu. Wszelkie propozycje strony przeciwnej co do treści umowy procesowej traktowane byłyby więc z dużą podejrzliwością.

Pomysł zawierania umowy procesowej w umowie głównej (czyli umowie materialnoprawnej stron) także wydaje się być ryzykowny. Niewielu prawników zdecydowałoby się na doradzenie klientowi, żeby zrezygnował z apelacji, czy możliwości składania zarzutu potrącenia. Szersze zastosowania mogłyby mieć umowy dowodowe. Trzeba jednak zwrócić uwagę na powszechne zjawisko: strony nie myślą o sporach na etapie kontraktowania. Często rozmowy na ten temat toczą się w pośpiechu na samym końcu negocjacji (co znajduje swoje odzwierciedlenie w angielskim nazewnictwie klauzul dotyczących rozwiązywania sporów, często nazywanych midnight clause, czyli „klauzula o północy”).

Powyższe zastrzeżenia nie zmieniają jednak tego, że przygotowany przez MR materiał wymienia parę bardzo dobrych pomysłów dotyczących organizacji postępowania, takich jak:

  • zastąpienie opinii biegłych sądowych ekspertyzami przygotowywanymi przez prywatnych ekspertów, uwzględniając możliwość późniejszego przesłuchania tych ekspertów na rozprawie
  • przesłuchanie świadka poza sądem, np. przed notariuszem czy w drodze wideokonferencji, a także przesłuchanie go w obecności eksperta lub biegłego
  • ograniczenie katalogu dopuszczalnych środków dowodowych przy udowadnianiu niektórych rodzajów okoliczności
  • ustalanie wspólnie, przez same strony, porządku i terminów składania pism procesowych
  • obowiązek wyznaczenia przez sąd posiedzenia w celu zorganizowania postępowania poprzez oznaczenie terminów złożenia pism procesowych (obecnie fakultatywne zgodnie z art. 207 § 3 k.p.c.)
  • ustalenie procedury dokonywania doręczeń, w tym z uwzględnieniem obowiązkowego lub fakultatywnego doręczenia za pomocą poczty elektronicznej (e-mail)
  • zobowiązanie stron do zapewnienia stawiennictwa świadków na rozprawie.

Nie ma jednak powodów, aby ograniczać korzystanie przez strony z powyższych rozwiązań, dopuszczając je jedynie w ramach umów procesowych. Warto te rozwiązania po prostu wprowadzić do k.p.c. jako obowiązujące przepisy, których zastosowanie w sprawie należałoby do uznania sędziowskiego. Np. w zakresie biegłych sąd mógłby dopuścić przedstawienie przez każdą ze stron prywatnej ekspertyzy, a następnie przesłuchać autorów ekspertyz na rozprawie, dążąc do właściwej oceny tych dowodów i ustalenia spornych okoliczności w sprawie.

Nierealistyczne jest oczekiwanie, że powyższe rozwiązania wystarczą dla przyspieszenia rozpatrywania spraw cywilnych w polskich sądach – a to, wedle samego materiału MR, jest ich głównym celem. Przyspieszenie postępowań wymaga głębokiej reformy samych założeń organizowania postępowania cywilnego w Polsce. Celem takiej reformy byłoby sprofesjonalizowanie i usprawnienie całego procesu cywilnego. Przyspieszeniu rozpoznawania spraw sprzyjałoby wprowadzenie poniższych rozwiązań (częściowo zresztą postulowanych w materiale MR, choć tam niesłusznie ograniczonych jako materia umów procesowych):

  • obowiązkowe posiedzenie organizacyjne, i to z obowiązkowym udziałem stron (obecnie fakultatywne zgodnie z art. 207 § 3 i art. 207 § 4 k.p.c. – przepis ten jest jednak rzadko stosowany)
  • szczegółowy terminarz całego postępowania – którego sporządzeniu służyłoby posiedzenie organizacyjne – obejmujący terminy na złożenie pism i przedstawienie dowodów oraz terminy posiedzeń wyznaczonych na rozprawę
  • przeprowadzenie całego postępowania dowodowego na posiedzeniach (wyznaczonych na rozprawę) następujących po sobie w krótkich odstępach czasu (idealnie w kolejnych dniach), przy czym zmiana tych – z góry ustalonych w terminarzu postępowania – terminów nie byłaby możliwa, z wyjątkiem szczególnie uzasadnionych przypadków; z taką praktyką wyznaczania posiedzeń można spotkać się już teraz w wielu sądach, z tym że przeszkodą w jej wprowadzaniu jest często niefrasobliwość oraz brak właściwego przygotowania stron i ich pełnomocników, często żądających odroczenia terminów posiedzeń
  • uczynienie stron i pełnomocników odpowiedzialnymi za przyprowadzenie świadków na rozprawę
  • obowiązkowe składanie przez świadków pisemnych oświadczeń zawierających ich zeznania, przy czym świadek byłby przesłuchiwany na rozprawie tylko w zakresie wnioskowanym przez stronę przeciwną (w stosunku do strony, która go zgłosiła) i tylko w zakresie okoliczności ujawnionych w pisemnym oświadczeniu (z wyjątkiem możliwości weryfikacji wiarygodności świadka, co oczywiście powinno być dopuszczalne).

Wydaje się, że te rozwiązania powinny być stosowane we wszystkich postępowaniach, niezależnie od wartości przedmiotu sporu i stopnia skomplikowania. Powyższe zmiany wymagałyby nie tylko zmiany przepisów, ale też mentalności wszystkich uczestniczących w postępowaniach cywilnych, dla których nadrzędnym celem powinno być rozstrzygnięcie spraw kompetentnie, rzetelnie i szybko.

Autorzy: Michał Kocur, Jan Kieszczyński