Milionowe stawki prawników w miliardowej anglojapońskiej transakcji

357
www.video.ft.com

Japoński konglomerat SoftBank Corporation przejmie brytyjskiego potentata technologicznego ARM Holdings. Przy okazji tej gigatranskacji brytyjskie media prawnicze zachłystują się ujawnionymi honorariami i prowizjami czterech kancelarii, które pracowały przy jej obsłudze prawnej.

Strony poinformowały o niej w lipcu 2016 r. Będzie to największy deal M&A w historii sektora technologicznego w Europie – kupiec zapłaci ponad 24,3 mld funtów (32 mld dolarów).

ARM Holdings to firma, która dominuje na rynku mikroprocesorów mobilnych – nie produkuje ich jednak, lecz projektuje i sprzedaje licencje na rozwiązania technologiczne, które stosują niemal wszyscy producenci smartfonów i tabletów na świecie.

SoftBank to firma inwestycyjno-technologiczna, która w Japonii jest trzecim co do wielkości operatorem komórkowym. Należy do niej także amerykańska sieć telefonów komórkowych Sprint. Posiada ona też 28 proc. udziałów w chińskim megasklepie interntowym Alibaba i kontroluje japońskie odnogi portalu Yahoo oraz firmy telekomunikacyjnej Vodafone.

Transakcję obsługują brytyjskie z pochodzenia kancelarie Slaughter and May i Freshfields Bruckhaus Deringer oraz amerykańskie Davis Polk & Wardwell i Morrison & Foerster. W sumie mają do podziału (nierównego) kwotę 14,5 mln funtów.  

Slaughter and May i Davis Polk & Wardwell za obsługę ARM Holding zarobią wspólnie ponad 9 mln funtów.

Ale stawki prawników bledną przy tych, jakich zażyczyli sobie doradcy finansowi ARM Holding – to kwota 51,5 mln funtów. Agencja public relations Brunswick obsługująca transakcję musiała się zadowolić sumką 4 mln funtów.

Dla SoftBanku pracowały kancelarie Freshfields Bruckhaus Deringer i Morrison & Foerster. Obie dostaną mniej niż partnerzy z drugiej strony stołu – pospołu to 5,5 mln funtów. Doradcy finansowi japońskiego giganta zainkasują 45,2 mln funtów, a za działania piarowskie agencje skasują ponad 2 mln funtów.

Ireneusz Walencik

i.walencik@rynekprawniczy.pl